sobota, 11 kwietnia 2015

Notes:
Pamiętnik myśli, emocji, stanów
ducha, poglądów.             .

Motto:    Rozwaga  --  Złoty środek  --  Równowaga.




P a m i ę t n i k    W y k l u c z o n e g o







Marzec 2004 r.

Notatki - te z lat siedemdziesiątych- umieszczone w notesie i te późniejsze, zapisane na luźnych kartkach przechowanych między kartkami książek i w szufladach, te, które przetrwały różne porządki i przeprowadzkę, przepisałem do komputera w lutym- marcu 2004 r. Notatki były robione sporadycznie, w krótkich okresach czasu, a poglądy w nich przedstawione są z natury rzeczy poglądami wycinkowymi. Istnienie notesu na długo uległo zapomnieniu, część kartek zaginęła, a i chęć zapisywania swoich odczuć i przemyśleń pojawiała się rzadko.
Te moje rzadkie napady robienia notatek wynikały chyba z przypływów nostalgii, ale chyba też z przekory i udowodnienia sobie, że z humanistycznym myśleniem i pisaniem nie jest u mnie zupełnie źle. W dzieciństwie i młodości nie miałem nawyku czytania i zacięcia do szkolnych lektur. Byłem nieśmiały i miałem kłopoty z płynnym wysławianiem się i przede wszystkim z odwagą mówienia w większych grupach osób, choć wydaje mi się, że posiadałem umiejętności logicznego myślenia. Trochę żałuję, że te wprawki i treningi zapisywania myśli były tak rzadkie.  Czynione częściej pomogłyby mi może w nabieraniu pewności siebie, w przezwyciężaniu lęków zabierania głosu i nawiązywania kontaktów, co zawsze było moją słabą stroną.
Notatki, choć nieliczne, pozwalają na uchwycenie i porównanie sposobów mojego myślenia, odczuwania, postrzegania świata i zjawisk w różnych okresach mojego życia, a zwłaszcza na porównanie poglądów i sposobów myślenia z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych z dzisiejszymi. Wydaje mi się, że na przestrzeni lat, te dotyczące spraw ogólnych, niepolitycznych i niegospodarczych chyba niewiele się zmieniły, co potwierdza tezę, że człowiek, jego myślenie, sposób odbierania świata, ludzi, zjawisk kształtują się przede wszystkim w dzieciństwie i młodości. A może oznacza to, że się nie rozwinąłem, że drepczę w miejscu, że mój rozwój intelektualny i osobowościowy nie posunął się zbytnio do przodu.
Zauważalną różnicą jest to, że do lat dziewięćdziesiątych notatki zawierały podstawowe poglądy, rozterki, oceny dotyczące spraw egzystencjalno-moralnych, sensu istnienia świata i życia na Ziemi, z elementami „domowej”, amatorskiej (nie czytałem filozoficznych rozpraw) filozofki i psychologii (są to chyba typowe zainteresowania osób w okresie młodości i okresu średniego), pewnie dla innych banalnych, nie odkrywczych i pofragmentowanych, których źródłem były własne samodzielne rozmyślania na przypadkowe tematy, a nie przetwarzanie wiedzy nabytej z wielu książek czy artykułów prasowych, a w latach dziewięćdziesiątych i obecnie dotyczą przede wszystkim naszej dzisiejszej rzeczywistości polityczno-gospodarczej. I w tej dziedzinie po kolejnych przemyśleniach i doświadczeniach z lat transformacji naszej gospodarki i naszej społeczno-politycznej rzeczywistości następowała u mnie największa zmiana poglądów, stałem się mniej ufny teoriom głoszonym przez ekspertów.
Chyba nie możliwe jest dziś odseparowanie się od polityki. Polityka wciska się nachalnie wszędzie, przenika chyba przez każde ogrodzenie. Z czasem notatki przekształcały się w notatki „wykluczonego”.

Samodzielność dochodzenia i formułowania swoich domniemań, tez i poglądów z pierwszego okresu jest prawdopodobnie autentyczna i pozorna zarazem. Dokonuje się w mniejszym lub większym stopniu poprzez samodzielne deliberowanie, niejako „od początku” i jest jednocześnie w mniejszej lub większej mierze poskładaniem rozproszonych informacji docierających z różnych źródeł za pomocą różnych środków przekazu, jest powieleniem i poskładaniem już istniejących analiz i teorii.
Dzięki rozwojowi środków komunikacji i przepływu informacji i myśli współcześnie przeciętny człowiek chłonie niekiedy zamierzenie, ukierunkowanie, ale i w dużym stopniu bezwiednie i chaotycznie to, co dzieje się i działo w sferze ludzkiej myśli, filozofii, duchowości. Produkty ludzkiej pracy umysłowej, wytwórczości myśli i duchowości, filozofii, działalności artystycznej docierają coraz intensywniej, w różnych formach przekazu do pojedynczych ludzi.
Często po latach uświadamiamy sobie, że odkrywaliśmy już odkrytą Amerykę. Nie jest to jednak, jak myślę zmarnowany wysiłek. Poza tym, że jest to intelektualna przygoda, rozrywka zapewne korzystniejsza dla rozwoju myślenia niż rozwiązywanie krzyżówek, to może też być twórcze i odkrywcze i choćby w minimalnym, śladowym stopniu dołożyć się do ogólnoludzkiego intelektualnego dorobku.
Dawniej, to wybitne jednostki przyczyniały się do rozwoju wiedzy i myślenia ludzkiej wspólnoty, dzisiaj myślenie upowszechnia się i rozwój dokonuje się bardziej „demokratycznie”, w coraz większym stopniu poprzez aktywność szerokich rzesz ludzkich, poprzez miliony strumieni i strumyków informacji i myślenia indywidualnego. Zmieniły się proporcje udziałów osób wybitnych i osób przeciętnych w rozwoju myślenia zbiorowego.

Niektóre moje wywody dotyczące naszej polskiej rzeczywistości są być może banalne, nieporadne i nie odkrywcze. Takie oczywiste myśli też warto jednak od czasu do czasu wyartykułować dla zachowania równowagi psychicznej, dla rozładowania stresów, tym bardziej, gdy w środowisku, w którym się przebywa wcale nie są one takie oczywiste. Są w nich poruszone, dotknięte tylko, podstawowe problemy stawiane przez nas wszystkich, zwykłych ludzi, niepogłębione studiami, badaniami czy intensywnymi dociekaniami.
Dlaczego w moich notatkach nie ma żadnych zapisków z bardzo ciekawych, czy wręcz fascynujących dla mnie i dla wielu okresów, takich jak choćby okres tworzenia się ruchu „Solidarności”, dlaczego nie ma nic o fascynujących zdarzeniach, takich jak: wybór kardynała Wojtyły na Papieża, jego pielgrzymki do Polski itp.?  Dlaczego w moich zapiskach tak dużo odczuć negatywnych i problemów które „gryzą”?
W okresach, w których czujemy się dobrze a nawet świetnie, w których dzieje się coś ciekawego, w których żyjemy pełnią życia lub nadziei nie ma potrzeby zajmowania się jeszcze czymś dodatkowym nad przeżywanie, chłonięcie, nie ma potrzeby rozpamiętywania. Myślami, odczuciami pozytywnymi możemy się podzielić z innymi w bezpośrednich z nimi kontaktach. Dopiero, gdy jesteśmy w psychicznym dole, gdy dzieje się nieciekawie i w naszym życiu prywatnym i w życiu społecznym pojawiają się siłą rzeczy rozmyślania nad naszą rzeczywistością, ale także pojawia się potrzeba ucieczki choćby chwilowej od tej rzeczywistości i oddalenia się od niej jak najdalej. Głównym objawem stresu jest u mnie niestety zaglądanie do lodówki i objadanie się bez umiaru. Od czasu do czasu wentylem na stres staje się też robienie notatek.
Sam się sobie dziwię, że nie ma notatek z początku lat osiemdziesiątych, z przygnębiającego okresu stanu wojennego, o narastającym rozgoryczeniu spowodowanym triumfem komunistycznych władz, i pogodzeniem się z przegraną społeczeństwa i jak się wydawało gaśnięciem powoli ducha i idei „Solidarności”, czego objawem były coraz liczniejsze rzesze osób biorących udział w reżimowych wyborach. Nie ma też nic o makabrycznych wydarzeniach, o odrażających zbrodniach, o ohydnej zbrodni dokonanej na księdzu Jerzym Popiełuszce. (Ja i moja siostra Jolanta żegnaliśmy go razem z tłumami na Żoliborzu).


Kwiecień 2004 r.


Przeglądając notatki, zauważyłem, że jest w nich dużo niekonsekwencji i sprzeczności, i to nawet w notatkach pisanych w niewielkich czasowych odstępach. Pewnie wynika to z chaosu, ze sprzeczności i niepewności tkwiących we mnie. Dla przykładu ubolewam w nich nad wszechogarniającą nas komercją, a z drugiej strony bronię importowanych, miałkich programów realnej rozrywki i ich uczestników przed ostrą krytyką, z jednej strony deklaruję się, jako zwolennik liberalizmu w różnych sferach życia, z drugiej strony mam za złe państwu brak zainteresowania swoimi obywatelami i brak pomocy biednym i bezrobotnym. W moich wywodach jest dużo przekory, są z reguły bardziej zaczynem do przemyśleń i propozycją do dyskusji niż wyrażeniem moich niezmiennych poglądów. Niektóre poglądy i sądy były zapisywane pod wpływem emocji, nastrojów i tak do końca nie są moimi stałymi poglądami. Relatywizm i niepewność sądów są chyba niestety nieodłącznymi cechami mojego myślenia
A może to światem rządzi chaos i to myślowe balansowanie na „granicach” jest jednak przejawem zdrowego rozsądku i obroną przed stereotypami i doktrynerstwem. Może w naszym człowieczym życiu trzeba przyjąć tylko prawdy podstawowe, pozostałe poglądy są tylko „prawdami” okazjonalnymi tworzonymi przez nas na konkretny użytek, na konkretne potrzeby.


Styczeń 2007r.

Jestem, a właściwie bywam „felietonistą” amatorem. Moje wywody buduję w dużej mierze korzystając z wiadomości docierających do mnie z publicznego otoczenia, z publicznych dyskusji, debat prowadzonych w telewizji, czasopismach i na własnej intuicji. Nie są to w żadnym razie rozprawy poparte naukowym, historycznym czy historiozoficznym dociekaniem. Są tylko wyrazem moich poglądów, poglądów osoby ze społecznych nizin. W dobie rozwoju komunikacji internetowej korzystam z możliwości przedstawiania swoich poglądów i dołożenia małej cegiełki do pluralizacji opinii. Nierzadko problemy i publiczne dyskusje, zwady, kłótnie, polityczne wojny dziejące się w otaczającej nas wspólnotowej rzeczywistości wywołują przemożną chęć zabrania głosu, który by dotarł do publicznej przestrzeni, do większej liczby osób niż tylko z własnego najbliższego otoczenia.
 Moje domorosłe notatki są być może czasami zbyt naiwne, trywialne. Jeśli, jednak docierają do mnie oznaki, że wywołały one zainteresowanie internautów, jeśli są dla kogoś interesujące i są oceniane, jako potrzebne daje mi to poczucie sensu ich pisania. Jeśli, do tego docierają do mnie oznaki, że     zainspirowały zawodowych publicystów czy fachowców do dyskusji i do zajęcia się poruszanymi przeze mnie problemami, to ich upublicznienie daje mi satysfakcję.
Przeglądając notatki wychwytuję błędy stylistyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, poprawiam je, ale po ponownym przeglądaniu notatek  znów natrafiam na następne błędy. Również chciałbym poprawiać i uzupełniać notatki merytorycznie, czy formułować niektóre myśli bardziej wyraziście. Niekiedy to czynię, nie wypaczając treści i sensu notatki sprzed lat.



Styczeń 2007

Jak już wcześniej napisałem moje notatki składają się z dwóch części. Druga część dotyczy przede wszystkim naszej polskiej polityczno- gospodarczej rzeczywistości dziejącej się po przejęciu władzy od komunistów. Jest to spojrzenie na nią oczami przeciętnego Polaka, i to takiego, któremu w tej nowej rzeczywistości, tak jak wielu innym Polkom i Polakom nie wiedzie się najlepiej (wielu z nich zaznało nawet smaku wykluczenia ze społecznej wspólnoty), spojrzenie inne od tych prezentowanych przez osoby publiczne. Notatki w tej drugiej części są też ilustracją zmian mojego myślenia i moich ocen dotyczących tej rzeczywistości, są ilustracją mojej drogi myślowej i emocjonalnej, którą przebyłem wraz z wieloma innymi rodakami, drogi od ogromnych nadziei związanych z przystąpieniem do rozmów solidarnościowej opozycji z komunistyczną władzą przy „Okrągłym Stole”, od wielkiej euforii i nadziei związanych z przejmowaniem władzy, z powołaniem Rządu Tadeusza Mazowieckiego, poprzez późniejsze kłopoty i rozczarowania związane z niemożnością odnalezienia się w nowej rzeczywistości, z pozostawaniem przez długi czas bez pracy pomimo usilnych starań o jej zdobycie aż do dzisiejszej apatii i poczucia przegranego życia. Wielu rodaków odczuwa podobnie jak ja, że wprowadzony system gospodarczy: kapitalizm neoliberalny jest systemem zawierającym masę utopii, opresji, wyzwalającym z ludzi wielkie pokłady egoizmu, pychy i arogancji. Również stosunki społeczne są pełne arogancji dużej części osób należących do  establishmentu  uważających, że tylko neoliberalne postawy obywateli, takie jak one  reprezentują mogą zapewnić postęp i ochronić procesy zapewniające unowocześnienie naszego kraju. Ich postawy są zaprzeczeniem szczytnych haseł, takich jak choćby potrzeby wolności, pluralizmu, tolerancji.


Styczeń 2007.

Gdy wreszcie nabyłem komputer i  podłączyłem go do internetowej sieci, włączałem się do dyskusji i przedstawiałem swoje poglądy na internetowych forach z nieśmiałą nadzieja, że dyskusje takie choćby w minimalnym stopniu przyczynią się do zmiany spojrzenia polityków, publicystów, ekonomistów, socjologów, do zauważenia przez nich i być może uwzględnienia w swym myśleniu i działaniu tego innego spojrzenia i racji ludzi, którym się nie powiodło. Mam odczucie, że przez długi czas w dyskusjach publicznych pewne aspekty ekonomiczne i społeczne umykały lub były przedstawiane w sposób uproszczony, że dyskusje polityczno- ekonomiczne były zbyt jednostronne. Miałem też skromną nadzieję, że poznanie przez osoby publiczne poglądów zwykłych obywateli mogłoby przyczynić się do rozpoczęcia dyskusji prowadzącej do zrozumienia przyczyn tak ostrych konfliktów i podziałów, które dokonały się wśród polityków- działaczy dawnej opozycji, których przecież w przeszłości tak wiele łączyło i których opór wobec władz PRL-u i opozycyjne działanie okazały się tak skuteczne i które zadziwiły świat i wśród zwykłych obywateli. Myślę, że lepsze uświadomienie sobie przyczyn społecznego niezadowolenia, społecznych podziałów i wzajemnego bezpardonowego zwalczania się polityków, mogłoby przyczynić się do zlikwidowania lub choćby osłabienia tak ostrych podziałów i nienawiści.
Wydaje mi się, że nerwowość, która zaistniała w życiu politycznym, jest odzwierciedleniem nastrojów społecznych i społecznych napięć, które z kolei mają bardziej podłoże ekonomiczne niż ideowe. Prawicowość, lewicowość czy inne ideowe „owości” osób i grup są chyba wtórne do tych ekonomicznych napięć.
Gdy znajduję w publicznych opiniach, internetowych wpisach, artykułach innych osób, niekiedy publicystów zawodowych przytaczanie moich opinii lub pośrednie ich odbicie mam pewną satysfakcję. O wiele bardziej byłbym usatysfakcjonowany, gdyby w takich przypadkach osoby te wskazały na źródło swych zapożyczeń, gdyby wspomniały o ich autorze. Oczywiście wpływ opinii pojedynczych internautów na zmianę sposobu myślenia publiki internetowej, opinii publicznej, poglądów polityków nie jest duży, jednak miałem nadzieje, że przedstawiane mozolnie, razem z opiniami i ocenami innych internautów myślących podobnie mogą na te sposoby myślenia wpływać w większym stopniu niż to się dzieje w rzeczywistości. Niewielkim pocieszeniem jest to, że jak mi się wydaje niektóre moje myśli, opinie sformułowania, takie jak choćby: „chichot historii”, „nic-nierobienie”, „Polska w ogonie Europy”, „pokolenie chropawego rocka” są używane na internetowych forach i przez niektóre osoby publiczne.




Październik 2010

Jestem ogromnie poirytowany  tym co dzieje się po smoleńskiej tragedii. Rozlewające się nieustannie obojętność i pogarda dla ofiar katastrofy i ludzi, którzy czują żałobę i chcą uszanować ofiary katastrofy, dokonany podział społeczeństwa są koszmarne.
Od samego początku swej prezydentury Lech Kaczyński wybrany w demokratycznych wyborach, zamiast otrzymania wsparcia polityków i publicystów, których zadaniem powinno być budowanie autorytetu i powagi należnych głowie państwa spotkał się ze zmasowaną, nieprzyjazną nagonką wielu z nich. Wykpiwanie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego przez niektórych polityków i publicystów, wyszydzanie jego działań w swoim kraju, przez „swoich” dało asumpt do jego lekceważenia za granicą. Ośmieszanie udzielonego przez niego poparcia Gruzji i wspierania Prezydenta Micheila Saakaszwilego wzmocniło w stosunku do niego negatywne polityczne oceny i medialne reakcje w Rosji.

Jest to przykre, że po katastrofie, po bardzo krótkim okresie wyrażania żalu i współczucia dla rodzin przez polityków i publicystów szybko powróciła atmosfera nienawiści i dyskredytowania Prezydenta i podważania prawa obywateli do wyrażania po nim i po ofiarach katastrofy żałoby i oddawania mu szacunku, że pospiesznie i w atmosferze nerwowości dążono do spacyfikowania społecznych reakcji i gestów pojawiających się w publicznej przestrzeni.

Od samego początku istnienia III RP było widoczne, że standardy etyczne są ustawione na bardzo niskim poziomie, ale głównej przyczyny  zaistnienia mizernej, dla wielu obywateli bardzo dotkliwej rzeczywistości można było doszukiwać się w błędnej polityce transformacji. Po tragedii smoleńskiej, gdy uwidoczniła się koszmarny moralny upadek części elit i części społeczeństwa. (Część społeczeństwa uległa jakiemuś niepojętemu odrętwieniu, znieczuleniu, poddaniu się  propagandzie) co najmniej w takim samym stopniu jak błędna polityka jako przyczyna mizerii III RP jawi się moralna degrengolada.
 W jakim stopniu tkwienie w błędnej polityce, w szkodliwych dla gospodarki i kraju procesach doprowadziło do zupełnego moralnego upadku, a w jakim istniejący od lat rozkład moralny, który z całą bezapelacyjnością  został odsłonięty w reakcjach po katastrofie był przyczyną mizerii III RP?
Faktem jest, że zawiadujący naszym państwem doprowadzili do wielkich społecznych ekonomicznych i ideowych podziałów, do rozpanoszenia się nieetycznych zachowań, do poczucia upokorzenia dużej części społeczeństwa.
Czy nastąpi kiedyś  naszej polskiej rzeczywistości uzdrowienie?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz