Notes:
Pamiętnik myśli, emocji, stanów
ducha, poglądów. .
Motto: Rozwaga --
Złoty środek -- Równowaga.
P a m i ę t n i k W y k l u c
z o n e g o
Marzec 2004 r.
Notatki - te
z lat siedemdziesiątych- umieszczone w notesie i te późniejsze, zapisane na
luźnych kartkach przechowanych między kartkami książek i w szufladach, te,
które przetrwały różne porządki i przeprowadzkę, przepisałem do komputera w
lutym- marcu 2004 r. Notatki były robione sporadycznie, w krótkich okresach
czasu, a poglądy w nich przedstawione są z natury rzeczy poglądami wycinkowymi.
Istnienie notesu na długo uległo zapomnieniu, część kartek zaginęła, a i chęć
zapisywania swoich odczuć i przemyśleń pojawiała się rzadko.
Te moje rzadkie napady robienia notatek wynikały chyba
z przypływów nostalgii, ale chyba też z przekory i udowodnienia sobie, że z
humanistycznym myśleniem i pisaniem nie jest u mnie zupełnie źle. W
dzieciństwie i młodości nie miałem nawyku czytania i zacięcia do szkolnych lektur.
Byłem nieśmiały i miałem kłopoty z płynnym wysławianiem się i przede wszystkim
z odwagą mówienia w większych grupach osób, choć wydaje mi się, że posiadałem umiejętności
logicznego myślenia. Trochę żałuję, że te wprawki i treningi zapisywania myśli
były tak rzadkie. Czynione częściej pomogłyby
mi może w nabieraniu pewności siebie, w przezwyciężaniu lęków zabierania głosu
i nawiązywania kontaktów, co zawsze było moją słabą stroną.
Notatki, choć
nieliczne, pozwalają na uchwycenie i porównanie sposobów mojego myślenia,
odczuwania, postrzegania świata i zjawisk w różnych okresach mojego życia, a
zwłaszcza na porównanie poglądów i sposobów myślenia z lat siedemdziesiątych i
osiemdziesiątych z dzisiejszymi. Wydaje mi się, że na przestrzeni lat, te
dotyczące spraw ogólnych, niepolitycznych i niegospodarczych chyba niewiele się
zmieniły, co potwierdza tezę, że człowiek, jego myślenie, sposób odbierania
świata, ludzi, zjawisk kształtują się przede wszystkim w dzieciństwie i
młodości. A może oznacza to, że się nie rozwinąłem, że drepczę w miejscu, że
mój rozwój intelektualny i osobowościowy nie posunął się zbytnio do przodu.
Zauważalną
różnicą jest to, że do lat dziewięćdziesiątych notatki zawierały podstawowe
poglądy, rozterki, oceny dotyczące spraw egzystencjalno-moralnych, sensu
istnienia świata i życia na Ziemi, z elementami „domowej”, amatorskiej (nie
czytałem filozoficznych rozpraw) filozofki i psychologii (są to chyba typowe
zainteresowania osób w okresie młodości i okresu średniego), pewnie dla innych banalnych, nie odkrywczych i
pofragmentowanych, których źródłem były własne samodzielne rozmyślania na
przypadkowe tematy, a nie przetwarzanie wiedzy nabytej z wielu książek czy
artykułów prasowych, a w latach dziewięćdziesiątych i obecnie dotyczą przede wszystkim naszej
dzisiejszej rzeczywistości polityczno-gospodarczej. I w tej dziedzinie po
kolejnych przemyśleniach i doświadczeniach z lat transformacji naszej
gospodarki i naszej społeczno-politycznej rzeczywistości następowała u mnie
największa zmiana poglądów, stałem się mniej ufny teoriom głoszonym przez
ekspertów.
Chyba nie
możliwe jest dziś odseparowanie się od polityki. Polityka wciska się nachalnie
wszędzie, przenika chyba przez każde ogrodzenie. Z czasem notatki
przekształcały się w notatki „wykluczonego”.
Samodzielność dochodzenia i formułowania swoich domniemań, tez i
poglądów z pierwszego okresu jest prawdopodobnie autentyczna i pozorna zarazem.
Dokonuje się w mniejszym lub większym stopniu poprzez samodzielne
deliberowanie, niejako „od początku” i jest jednocześnie w mniejszej lub
większej mierze poskładaniem rozproszonych informacji docierających z różnych
źródeł za pomocą różnych środków przekazu, jest powieleniem i poskładaniem już
istniejących analiz i teorii.
Dzięki rozwojowi środków komunikacji i przepływu informacji i myśli
współcześnie przeciętny człowiek chłonie niekiedy zamierzenie, ukierunkowanie,
ale i w dużym stopniu bezwiednie i chaotycznie to, co dzieje się i działo w
sferze ludzkiej myśli, filozofii, duchowości. Produkty ludzkiej pracy umysłowej,
wytwórczości myśli i duchowości, filozofii, działalności artystycznej docierają
coraz intensywniej, w różnych formach przekazu do pojedynczych ludzi.
Często po latach uświadamiamy sobie, że odkrywaliśmy już odkrytą
Amerykę. Nie jest to jednak, jak myślę zmarnowany wysiłek. Poza tym, że jest to
intelektualna przygoda, rozrywka zapewne korzystniejsza dla rozwoju myślenia
niż rozwiązywanie krzyżówek, to może też być twórcze i odkrywcze i choćby w
minimalnym, śladowym stopniu dołożyć się do ogólnoludzkiego intelektualnego
dorobku.
Dawniej, to wybitne jednostki przyczyniały się do rozwoju wiedzy i
myślenia ludzkiej wspólnoty, dzisiaj myślenie upowszechnia się i rozwój
dokonuje się bardziej „demokratycznie”, w coraz większym stopniu poprzez
aktywność szerokich rzesz ludzkich, poprzez miliony strumieni i strumyków
informacji i myślenia indywidualnego. Zmieniły się proporcje udziałów osób
wybitnych i osób przeciętnych w rozwoju myślenia zbiorowego.
Niektóre moje
wywody dotyczące naszej polskiej rzeczywistości są być może banalne, nieporadne
i nie odkrywcze. Takie oczywiste myśli też warto jednak od czasu do czasu
wyartykułować dla zachowania równowagi psychicznej, dla rozładowania stresów,
tym bardziej, gdy w środowisku, w którym się przebywa wcale nie są one takie
oczywiste. Są w nich poruszone, dotknięte tylko, podstawowe problemy stawiane
przez nas wszystkich, zwykłych ludzi, niepogłębione studiami, badaniami czy
intensywnymi dociekaniami.
Dlaczego w
moich notatkach nie ma żadnych zapisków z bardzo ciekawych, czy wręcz
fascynujących dla mnie i dla wielu okresów, takich jak choćby okres tworzenia
się ruchu „Solidarności”, dlaczego nie ma nic o fascynujących zdarzeniach,
takich jak: wybór kardynała Wojtyły na Papieża, jego pielgrzymki do Polski itp.?
Dlaczego w moich zapiskach tak dużo
odczuć negatywnych i problemów które „gryzą”?
W okresach, w
których czujemy się dobrze a nawet świetnie, w których dzieje się coś
ciekawego, w których żyjemy pełnią życia lub nadziei nie ma potrzeby zajmowania
się jeszcze czymś dodatkowym nad przeżywanie, chłonięcie, nie ma potrzeby
rozpamiętywania. Myślami, odczuciami pozytywnymi możemy się podzielić z innymi
w bezpośrednich z nimi kontaktach. Dopiero, gdy jesteśmy w psychicznym dole,
gdy dzieje się nieciekawie i w naszym życiu prywatnym i w życiu społecznym
pojawiają się siłą rzeczy rozmyślania nad naszą rzeczywistością, ale także
pojawia się potrzeba ucieczki choćby chwilowej od tej rzeczywistości i
oddalenia się od niej jak najdalej. Głównym objawem stresu jest u mnie niestety
zaglądanie do lodówki i objadanie się bez umiaru. Od czasu do czasu wentylem na
stres staje się też robienie notatek.
Sam się sobie
dziwię, że nie ma notatek z początku lat osiemdziesiątych, z przygnębiającego
okresu stanu wojennego, o narastającym rozgoryczeniu spowodowanym triumfem
komunistycznych władz, i pogodzeniem się z przegraną społeczeństwa i jak się
wydawało gaśnięciem powoli ducha i idei „Solidarności”, czego objawem były
coraz liczniejsze rzesze osób biorących udział w reżimowych wyborach. Nie ma
też nic o makabrycznych wydarzeniach, o odrażających zbrodniach, o ohydnej
zbrodni dokonanej na księdzu Jerzym Popiełuszce. (Ja i moja siostra Jolanta
żegnaliśmy go razem z tłumami na Żoliborzu).
Kwiecień
2004 r.
Przeglądając
notatki, zauważyłem, że jest w nich dużo niekonsekwencji i sprzeczności, i to
nawet w notatkach pisanych w niewielkich czasowych odstępach. Pewnie wynika to
z chaosu, ze sprzeczności i niepewności tkwiących we mnie. Dla przykładu
ubolewam w nich nad wszechogarniającą nas komercją, a z drugiej strony bronię
importowanych, miałkich programów realnej rozrywki i ich uczestników przed
ostrą krytyką, z jednej strony deklaruję się, jako zwolennik liberalizmu w
różnych sferach życia, z drugiej strony mam za złe państwu brak zainteresowania
swoimi obywatelami i brak pomocy biednym i bezrobotnym. W moich wywodach jest
dużo przekory, są z reguły bardziej zaczynem do przemyśleń i propozycją do
dyskusji niż wyrażeniem moich niezmiennych poglądów. Niektóre poglądy i sądy
były zapisywane pod wpływem emocji, nastrojów i tak do końca nie są moimi
stałymi poglądami. Relatywizm i niepewność sądów są chyba niestety
nieodłącznymi cechami mojego myślenia
A może to światem rządzi
chaos i to myślowe balansowanie na „granicach” jest jednak przejawem zdrowego
rozsądku i obroną przed stereotypami i doktrynerstwem. Może w naszym
człowieczym życiu trzeba przyjąć tylko prawdy podstawowe, pozostałe poglądy są
tylko „prawdami” okazjonalnymi tworzonymi przez nas na konkretny użytek, na
konkretne potrzeby.
Styczeń 2007r.
Jestem, a właściwie bywam „felietonistą” amatorem. Moje wywody buduję w
dużej mierze korzystając z wiadomości docierających do mnie z publicznego
otoczenia, z publicznych dyskusji, debat prowadzonych w telewizji, czasopismach
i na własnej intuicji. Nie są to w żadnym razie rozprawy poparte naukowym,
historycznym czy historiozoficznym dociekaniem. Są tylko wyrazem moich
poglądów, poglądów osoby ze społecznych nizin. W dobie rozwoju komunikacji
internetowej korzystam z możliwości przedstawiania swoich poglądów i dołożenia
małej cegiełki do pluralizacji opinii. Nierzadko problemy i publiczne dyskusje,
zwady, kłótnie, polityczne wojny dziejące się w otaczającej nas wspólnotowej
rzeczywistości wywołują przemożną chęć zabrania głosu, który by dotarł do
publicznej przestrzeni, do większej liczby osób niż tylko z własnego
najbliższego otoczenia.
Moje domorosłe notatki są być
może czasami zbyt naiwne, trywialne. Jeśli, jednak docierają do mnie oznaki, że
wywołały one zainteresowanie internautów, jeśli są dla kogoś interesujące i są
oceniane, jako potrzebne daje mi to poczucie sensu ich pisania. Jeśli, do tego
docierają do mnie oznaki, że zainspirowały zawodowych publicystów czy
fachowców do dyskusji i do zajęcia się poruszanymi przeze mnie problemami, to
ich upublicznienie daje mi satysfakcję.
Przeglądając notatki wychwytuję błędy stylistyczne, ortograficzne,
interpunkcyjne, poprawiam je, ale po ponownym przeglądaniu notatek znów natrafiam na następne błędy. Również
chciałbym poprawiać i uzupełniać notatki merytorycznie, czy formułować niektóre
myśli bardziej wyraziście. Niekiedy to czynię, nie wypaczając treści i sensu
notatki sprzed lat.
Styczeń 2007
Jak już wcześniej napisałem
moje notatki składają się z dwóch części. Druga część dotyczy przede wszystkim
naszej polskiej polityczno- gospodarczej rzeczywistości dziejącej się po
przejęciu władzy od komunistów. Jest to spojrzenie na nią oczami przeciętnego
Polaka, i to takiego, któremu w tej nowej rzeczywistości, tak jak wielu innym
Polkom i Polakom nie wiedzie się najlepiej (wielu z nich zaznało nawet smaku
wykluczenia ze społecznej wspólnoty), spojrzenie inne od tych prezentowanych
przez osoby publiczne. Notatki w tej drugiej części są też ilustracją zmian
mojego myślenia i moich ocen dotyczących tej rzeczywistości, są ilustracją
mojej drogi myślowej i emocjonalnej, którą przebyłem wraz z wieloma innymi
rodakami, drogi od ogromnych nadziei związanych z przystąpieniem do rozmów
solidarnościowej opozycji z komunistyczną władzą przy „Okrągłym Stole”, od
wielkiej euforii i nadziei związanych z przejmowaniem władzy, z powołaniem
Rządu Tadeusza Mazowieckiego, poprzez późniejsze kłopoty i rozczarowania związane
z niemożnością odnalezienia się w nowej rzeczywistości, z pozostawaniem przez
długi czas bez pracy pomimo usilnych starań o jej zdobycie aż do dzisiejszej
apatii i poczucia przegranego życia. Wielu rodaków odczuwa podobnie jak ja, że
wprowadzony system gospodarczy: kapitalizm neoliberalny jest systemem
zawierającym masę utopii,
opresji, wyzwalającym z ludzi wielkie pokłady egoizmu, pychy i arogancji.
Również stosunki społeczne są pełne arogancji dużej części osób należących do establishmentu
uważających, że tylko neoliberalne postawy obywateli, takie jak one reprezentują mogą zapewnić postęp i ochronić
procesy zapewniające unowocześnienie naszego kraju. Ich postawy są zaprzeczeniem
szczytnych haseł, takich jak choćby potrzeby wolności, pluralizmu, tolerancji.
Styczeń 2007.
Gdy wreszcie nabyłem
komputer i podłączyłem go do internetowej sieci, włączałem się do dyskusji i przedstawiałem swoje poglądy na
internetowych forach z nieśmiałą nadzieja, że dyskusje takie choćby w minimalnym
stopniu przyczynią się do zmiany spojrzenia polityków, publicystów,
ekonomistów, socjologów, do zauważenia przez nich i być może uwzględnienia w
swym myśleniu i działaniu tego innego spojrzenia i racji ludzi, którym się nie
powiodło. Mam odczucie, że przez długi czas w dyskusjach publicznych pewne
aspekty ekonomiczne i społeczne umykały lub były przedstawiane w sposób
uproszczony, że dyskusje polityczno- ekonomiczne były zbyt jednostronne. Miałem
też skromną nadzieję, że poznanie przez osoby publiczne poglądów zwykłych
obywateli mogłoby przyczynić się do rozpoczęcia dyskusji prowadzącej do
zrozumienia przyczyn tak ostrych konfliktów i podziałów, które dokonały się
wśród polityków- działaczy dawnej opozycji, których przecież w przeszłości tak
wiele łączyło i których opór wobec władz PRL-u i opozycyjne działanie okazały
się tak skuteczne i które zadziwiły świat i wśród zwykłych obywateli. Myślę, że
lepsze uświadomienie sobie przyczyn społecznego niezadowolenia, społecznych
podziałów i wzajemnego bezpardonowego zwalczania się polityków, mogłoby
przyczynić się do zlikwidowania lub choćby osłabienia tak ostrych podziałów i
nienawiści.
Wydaje mi się, że nerwowość,
która zaistniała w życiu politycznym, jest odzwierciedleniem nastrojów
społecznych i społecznych napięć, które z kolei mają bardziej podłoże
ekonomiczne niż ideowe. Prawicowość, lewicowość czy inne ideowe „owości” osób i
grup są chyba wtórne do tych ekonomicznych napięć.
Gdy znajduję w publicznych opiniach,
internetowych wpisach, artykułach innych osób, niekiedy publicystów zawodowych
przytaczanie moich opinii lub pośrednie ich odbicie mam pewną satysfakcję. O
wiele bardziej byłbym usatysfakcjonowany, gdyby w takich przypadkach osoby te
wskazały na źródło swych zapożyczeń, gdyby wspomniały o ich autorze. Oczywiście wpływ opinii
pojedynczych internautów na zmianę sposobu myślenia publiki internetowej,
opinii publicznej, poglądów polityków nie jest duży, jednak miałem nadzieje, że
przedstawiane mozolnie, razem z opiniami i ocenami innych internautów myślących
podobnie mogą na te sposoby myślenia wpływać w większym stopniu niż to się
dzieje w rzeczywistości. Niewielkim pocieszeniem jest to, że jak mi się wydaje
niektóre moje myśli, opinie sformułowania, takie jak choćby: „chichot
historii”, „nic-nierobienie”, „Polska w ogonie Europy”, „pokolenie chropawego
rocka” są używane na internetowych forach i przez niektóre osoby publiczne.
Październik 2010
Jestem ogromnie poirytowany tym co dzieje się po smoleńskiej tragedii.
Rozlewające się nieustannie obojętność i pogarda dla ofiar katastrofy i ludzi,
którzy czują żałobę i chcą uszanować ofiary katastrofy, dokonany podział
społeczeństwa są koszmarne.
Od samego początku swej
prezydentury Lech Kaczyński wybrany w demokratycznych wyborach, zamiast
otrzymania wsparcia polityków i publicystów, których zadaniem powinno być
budowanie autorytetu i powagi należnych głowie państwa spotkał się ze
zmasowaną, nieprzyjazną nagonką wielu z nich. Wykpiwanie Prezydenta Lecha
Kaczyńskiego przez niektórych polityków i publicystów, wyszydzanie jego działań
w swoim kraju, przez „swoich” dało asumpt do jego lekceważenia za granicą.
Ośmieszanie udzielonego przez niego poparcia Gruzji i wspierania Prezydenta Micheila Saakaszwilego wzmocniło w stosunku do niego
negatywne polityczne oceny i medialne reakcje w Rosji.
Jest to przykre, że po katastrofie, po
bardzo krótkim okresie wyrażania żalu i współczucia dla rodzin przez polityków
i publicystów szybko powróciła atmosfera nienawiści i dyskredytowania
Prezydenta i podważania prawa obywateli do wyrażania po nim i po ofiarach
katastrofy żałoby i oddawania mu szacunku, że pospiesznie i w atmosferze
nerwowości dążono do spacyfikowania społecznych reakcji i gestów pojawiających
się w publicznej przestrzeni.
Od samego początku istnienia III RP było widoczne, że
standardy etyczne są ustawione na bardzo niskim poziomie, ale głównej przyczyny
zaistnienia mizernej, dla wielu
obywateli bardzo dotkliwej rzeczywistości można było doszukiwać się w błędnej
polityce transformacji. Po tragedii smoleńskiej, gdy uwidoczniła się koszmarny
moralny upadek części elit i części społeczeństwa. (Część społeczeństwa uległa
jakiemuś niepojętemu odrętwieniu, znieczuleniu, poddaniu się propagandzie) co najmniej w takim samym
stopniu jak błędna polityka jako przyczyna mizerii III RP jawi się moralna
degrengolada.
W jakim stopniu
tkwienie w błędnej polityce, w szkodliwych dla gospodarki i kraju procesach doprowadziło
do zupełnego moralnego upadku, a w jakim istniejący od lat rozkład moralny,
który z całą bezapelacyjnością został odsłonięty
w reakcjach po katastrofie był przyczyną mizerii III RP?
Faktem jest, że zawiadujący naszym państwem
doprowadzili do wielkich społecznych ekonomicznych i ideowych podziałów, do
rozpanoszenia się nieetycznych zachowań, do poczucia upokorzenia dużej części
społeczeństwa.
Czy nastąpi kiedyś naszej polskiej rzeczywistości uzdrowienie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz