środa, 15 kwietnia 2015


Notatki: 1994b – 1997a

Funkcjonujące stereotypy





Na bezrobociu, marzec 1994 r.

Już od 11 miesięcy szukam pracy.   

Już od 11 miesięcy szukam pracy. Mnóstwo wizyt w zakładach pracy, instytucjach, mnóstwo złożonych i wysłanych pocztą ofert nie przyniosło żadnego rezultatu. Poszukiwanie pracy przez czterdziestolatka to przysłowiowe „bicie głową w mur”. Jestem wypalony, tracę nadzieję.
Często przyjmujący do pracy stosują jakieś dziwaczne kryteria, oczekują od przesłuchiwanych wypowiedzi i postaw w stylu dawnych, socjalistycznych przodowników pracy i jednocześnie cwaniactwa, deklaracji, że pracę, sprawy firmy będzie się traktować ponad moralność, są schematyczni, przyuczeni do nowych schematów i idei, są butni, zarozumiali, zadufani. Deklaracje, nawet te najbardziej górnolotne, nieprawdopodobne, kosmiczne, są dla nich bardziej przekonujące niż te świadczące o rzetelności i zdrowym rozsądku. Nic dziwnego, że gospodarka, życie publiczne są opanowane przez cwaniaków, egoistów, aferzystów, że jest w nich tyle zła. Wątpię, aby doprowadziło to do harmonijnego rozwoju, do sukcesów w gospodarce, do sukcesów kraju.



Na bezrobociu, wrzesień 1994 r.
Psychiczne dołki.    

Przez ostatnie cztery miesiące pracowałem, jako sprzedawca- akwizytor wyrobów tekstylnych, w dziewiarskiej spółdzielni inwalidów. Było nas akwizytorów kilku. Praca była uciążliwa i mało płatna, to jednak wreszcie przerwała okres niemocy w szukaniu zatrudnienia. Jeździliśmy parami: akwizytor z kierowcą, samochodem dostawczym załadowanym wyrobami spółdzielni na dwu, trzy dniowe wyprawy w Polskę. Spaliśmy w samochodach. Ponieważ wyroby były nie konkurencyjne cenowo w stosunku do sprowadzanych z zagranicy, rozprowadzanie ich wymagało dużego wysiłku i determinacji, dotarcia do bardzo dużej ilości hurtowni i sklepów. Aż dziwne, że udawało nam się po trochu „poupychać” towar. Wyjazdy odbywały się jeden po drugim, praktycznie bez wypoczynku, nic więc dziwnego, że wśród akwizytorów była duża rotacja. W czasie kolejnej wyprawy, przy wyskakiwaniu z „paki” towarowej samochodu, zerwałem niestety ścięgno Achillesa w prawej nodze i miałem przez miesiąc założony gips, byłem unieruchomiony. I znów jestem bezczynny. Wydawało mi się, że jestem psychicznie dość silny, odporny na przeciwności, że mam charakter bardziej stoicki i cyniczny niż sentymentalny i histeryczny, to jednak czuję, że „siada” mi psychika, że jestem w psychicznym dołku i że ten dołek przekłada się na moje fizyczne samopoczucie i na moje zachowania. Coraz wyraźniej czuję związek między samopoczuciem psychicznym a fizycznym stanem organizmu. Niedobre cechy charakteru, lęki, w stanie depresyjnym zwielokrotniły swą moc. Świadomość tego stanu zupełnie nie ma znaczenia, nie pomaga w powrocie do normalności, depresja jest od niej silniejsza, jest chorobliwa. Radość z mającego nastąpić w grudniu wyjazdu do siostry, do Kanady zakłóca obawa, czy zdążę się pozbierać, czy nie będę w tym stanie depresji ciężarem dla niej i dla jej rodziny. Mam nadzieję, że radosne, pozytywne zdarzenia i bodźce spowodują szybkie wyjście z dołka.



Frustracje młodzieży.

Wydaje się, że obecnie młodzież jest w trudnej sytuacji. Na jej oczach cywilizacja dokonuje wielkiego przełomu. Walą się stare systemy wartości. Nowe nie wypełniają całej po nich pustki. Obroną przed pustką, przed wyalienowaniem ze świata staje się totalne zatracenie w teraźniejszości, w chwili, w tym, co namacalne, co można przeżyć intensywnie, całym sobą, swoim ciałem, swoim duchem- w seksie, w agresywnej muzyce. „Nowe”, nową muzykę tworzy się po drodze, praktycznie cały czas grając z kumplami, cały czas będąc w ekstazie. Śmiesznym chyba musi im się wydawać twórca, który tworzy utwór w ciszy, miesiącami rozmyślając, poszukując notując nuty na papierze, ciągle tworząc nowe jego fragmenty i ulepszając już napisane. Młodzi chcą być samodzielni, chcą prawa do samodzielnego myślenia i życia. Zaznaczają swoją samodzielność, poprzez bycie innymi, bycie inaczej. Chcą mieć siłę przebicia, chcą być przebojowi za wszelką cenę. Zagłuszają swoje rozdarcie neurotycznym hałasem. Porozumiewają się poprzez hałas. Nie umieją być ze sobą w ciszy, w spokoju, w milczeniu.




Europizm, racjonalizm, konserwatyzm, europocentryzm.  - Moje refleksje po powrocie z Kanady.

W Europie są dość popularne dwa przeciwstawne poglądy odnoszące się do wolności i nowoczesność współczesnego człowieka i społeczeństwa. Oba podejścia łączy duża doza pychy.
W niektórych krajach Europy wolność jest dość powszechnie utożsamiana ze świeckością, racjonalizmem i laicyzmem. Fetyszyzuje się myślenie laickie i nadaje mu wyłączność na miano myślenia nowoczesnego, a wyłączność może łatwo stać się ortodoksją. Nie można ograniczać wolności jedynie do świeckości. Można starać się przekonywać do swoich poglądów, można starać się oddziaływać na innych, poprzez np. edukację, nie wolno jednak narzucać swojej wizji wolności i nowoczesności metodami arbitralnymi, bo wtedy taka wolność redukowana do laickości staje się „wolnością” zniewoloną. Racjonalizm i transcendentalizm powinny pokojowo współistnieć, ich zwolennicy nie powinni się zwalczać.
Innym poglądem jest pogląd europocentryczny, którego zwolennicy głoszą, że jedynie to, co europejskie i jednocześnie konserwatywne jest godne ludzkiej uwagi. Odrzucanie wszystkiego, co w Europie i na świecie nowe, to bezsens. Wg niektórych osób najlepiej byłoby gdyby były raz na zawsze ustalone kanony, gdyby wzorce człowieka i kultury ukształtowane w Europie w minionych epokach, trwały już do końca trwania rodzaju ludzkiego. Fobie wobec procesów rozwoju, wobec rozszerzania, pogłębiania zastanych kanonów filozoficznych, estetycznych, kulturowych, wobec nowych systemów wartości, bagatelizowanie znaczenia innych światowych cywilizacji i kultur nie służą postępowi i światowej integracji.



O opiniach o USA.

Słyszę coraz częściej dziwne, bardzo krytyczne głosy dotyczące USA i amerykańskiego społeczeństwa. Niektórzy uważają Amerykanów za barbarzyńców, a przecież USA jest najbardziej zaawansowanym cywilizacyjnie krajem, a Nowy Jork jest uważany przez wielu za intelektualną, artystyczną i duchową stolica świata. Niektórzy młodzi ludzie mają też, co najmniej rozdwojoną jaźń. Korzystają z dorobku cywilizacyjnego, którego motorem jest USA, korzystają namiętnie z dorobku amerykańskiej kultury, z produktów amerykańskiej sztuki, jednocześnie głoszą, powtarzają jak papugi za niektórymi politykami i publicystami, że amerykańskie społeczeństwo jest prymitywne a kultura amerykańska miałka i podkasana. Słyszy się też pejoratywne określanie USA, jako żandarma świata. Tak Ameryka jest żandarmem świata i chwała jej za to, przynajmniej ona w przeciwieństwie do innych tchórzliwych państw nie jest obojętna na dziejące się w świecie krzywdy ludzi, grup i społeczeństw.



Na bezrobociu, luty 1997 r.
O otwartości społeczeństw.

Społeczeństwa amerykańskie, kanadyjskie i australijskie są otwarte na wszystkich, którzy przybywają do ich krajów po to by tam rozpocząć nowe życie, niezależnie skąd przybywają, jakimi są obarczeni tradycjami, wierzeniami itp. Ta otwartość jest w tych krajach bardziej naturalna niż na innych kontynentach, gdzie podziały etniczne, religijne, narodowe ukształtowały się na przestrzeni wieków. Społeczeństwa wymienionych krajów tworzyły się z ludności przybywającej tam stosunkowo od niedawna i tworzą się tak do dziś. Nowi osadnicy są tam czymś bardziej normalnym niż np. w Europie. To sprzyjało i sprzyja tworzeniu się tolerancji, akceptacji odmienności, tym bardziej, że nowo napływający to ludzie zafascynowani jakością życia w tych krajach, to ludzie z reguły odważni, przedsiębiorczy, niebojący się nowych wyzwań, otwarci i gotowi na integrację, chcący wtopić się w społeczeństwa nowych ojczyzn, chcący stać się Amerykanami, Kanadyjczykami, Australijczykami i przyjąć ich systemy wartości. Rozwój tych krajów oparty jest na wolności różnorodności. Kraje te są silne wolnością i różnorodnością. Wszyscy mieszkańcy tych krajów, którzy przybyli z różnych części świata czują się pełnowartościowymi obywatelami, nawet ci mniej zaradni i odważni, a kraje te korzystają z ich pracy, kultury, a nawet z mentalności. Niezależnie od różnych sposobów myślenia, przyzwyczajeń a nawet poziomu rozwoju intelektualnego, każdy może odnaleźć swoje miejsce w społeczeństwie. Edukacja i dostosowywanie się do funkcjonowania w społeczeństwie nowoczesnym dokonuje się drogą naturalną i nie są narzucane. Ambicje i przykład innych współmieszkańców, łatwość dostępu do dóbr kultury powodują szybkie wzrastanie w społeczną tkankę.
Życie w tych krajach tworzyło się na dziewiczym terenie od podstaw. Bieżące potrzeby, pragmatyzm wyznaczały myślenie i działania. W życiu społecznym, w kulturze, w sztuce nie liczyły się wcześniejsze dokonania, utrwalone podziały. Sztukę tworzono spontanicznie, od podstaw i w tym tworzeniu była symbioza tkwiących w ludziach kolonizujących kontynent różnych przyzwyczajeń, folkloru i tradycji ludzi, przywiezionych z różnych części świata, z Irlandii, z Afryki i z innych krajów i obszarów. Nie było utrwalonych podziałów sztuki na rodzaje, gatunki i utrwalonych, założonych z góry opinii, które z nich reprezentują sztukę elitarną, a które plebejską, które reprezentują sztukę wysoką a które niską. Przydatność sztuki i jej oceny dokonywały się na bieżąco według autentycznych jakościowych kryteriów a nie według sztucznie kreowanych, tradycyjnych podziałów

W Ameryce nacje są zmieszane, przynajmniej w miastach. W Europie każda nacja ma jakąś swoją Ziemię, jakiś obszar, który tradycyjnie do niej należał. Dlatego integracja społeczeństw w Europie jest trudniejsza, konflikty etniczne groźniejsze, tym bardziej że każdy skrawek ziemi jest już wykorzystany, gęstość zaludnienia duża. Tak jak na wsi każdy jej mieszkaniec dba o swoją miedzę, tak każda nacja dba o swoje terytorium. Amerykanie są bardziej zintegrowani. Ameryka jest mniej zrutynizowana, bardziej praktyczna, komercyjna, mniej skomplikowana ideowo, politycznie itp. Jest nastawiona na sukces. Jest otwarta na różne prądy, na różnych ludzi, na różne zamieszkujące ją nacje. Pod tym względem Europa jest w tyle. Europejczycy nie lubią obcych na swym terytorium. Europa natomiast chyba więcej wie o świecie zewnętrznym, zwłaszcza o swych byłych koloniach, ale nie tylko o nich, więcej informacji o świecie dociera do zwykłych ludzi. Wie również więcej o Ameryce niż Ameryka o Europie. Ameryka może być bardziej samowystarczalna. Ameryka ma bogactwo kultur i społeczności u siebie. Europa jest bogata mozaiką odrębnych nacji, Ameryka jest bogata mozaiką ludzi, ludzi różnych ras i narodowości. W Ameryce ścierają się, przenikają i egzystują na miejscu różne kultury, zwyczaje, dając w rezultacie nowe wartości. W Europie jest to utrudnione, potrzebna jest tu intensywna komunikacja i współpraca między narodami. Dzisiejsza Ameryka jest bardziej dojrzała w sferze stosunków między ludźmi różnych ras, narodowości, wyznających różną religię. Liczy się przede wszystkim jednostka, osoba, to, co sobą reprezentuje, nie liczy się jej pochodzenie, nie ma tu ksenofobi, uprzedzeń. Dzisiejsza Europa z kolei jest bardziej dojrzała i wyczulona w sferze społecznej sprawiedliwości, jest mniej komercyjna, koniunkturalna, wciąż jeszcze cenione są w niej wartości humanizmu. Europa stara się by komercja nie zawładnęła całkowicie życiem społeczeństw, by z kolei komercja i parcie do sukcesu za wszelką cenę nie zniewalały, by nie wyrzucały jednostek poza społeczny nawias, by nie odbierały im godności. Europejskie państwa starają się rozwijać równomiernie, całościowo, starają się nie dopuszczać do powstawania enklaw biedy, dbają o wszystkich swych obywateli.
Wolność jednostek nie jest jedyną liczącą się wartością, liczy się również ich godność.
Brak samodzielności, czy możliwości do aktywności nie powinien wykluczać jednostek ze społeczeństwa, nie powinien odbierać im prawa do korzystania ze wspólnego dorobku. W Ameryce jest więcej komercji, w Europie jest więcej ksenofobi.
Są różne rodzaje tolerancji, tolerancja może dotyczyć różnych sfer życia, różnych spraw. W miarę rozwoju jednostek i społeczeństw tolerancją obejmowane są coraz to nowe obszary zjawisk i zachowań, tolerancja staje się coraz pełniejsza i coraz powszechniejsza. Tolerancja społeczna wobec nowo przybywających jednostek i grup, które łatwiej poddają się integracji z nowym środowiskiem jest łatwiejsza od tolerancji wobec przybywających jednostek czy etnicznych lub religijnych społeczności, które takiej integracji są oporne, którym potrzebny jest tylko nowy obszar zamieszkania, przestrzeń życiowa, które tworzą w kraju do którego przybyli enklawy czy getta z własnymi zwyczajami, prawami, które jednocześnie ignorują prawa i wartości wyznawane przez gospodarzy.



Na bezrobociu, luty 1997 r.

O podejściach do kultury, sztuki. W obronie dobrej opinii o społeczeństwach nieeuropejskich.

Daje się zauważyć, że znacznie większa część społeczności dzisiejszej Europy Kontynentalnej posiada większą inercję, większe skostnienie, mniejszą otwartość na to, co nowe i na to, co inne, co ma swe źródła w innych kulturach, niż społeczności Ameryki i Wielkiej Brytanii, Australii. W Europie dużo trudniej jest przebić się z nowymi trendami w sztuce.. Przyzwyczajenia są tu silne. Tradycja przytłacza teraźniejszość, jest więcej konwencji, pozorów, arystokratycznych konwenansów, operowych sztuczności, społecznych, towarzyskich zakazów. Istnieje tu podział na kulturę, sztukę elitarną i masową. Kultura egalitarna jest uważana za niższą, podrzędną. W Ameryce nie istnieją ustalone, sztywne podziały na kulturę „wyższą” i „niższą”, na prądy w sztuce cenione bardziej lub mniej. Wszystkie prądy, wszyscy twórcy mają takie same szanse. Istnieją obok siebie prądy bardziej lub mniej masowe. Liczy się poziom, profesjonalizm bardziej niż to do jakich kategorii, nurtów można produkt kultury, sztuki zaliczyć. Obok sztuk tradycyjnych. wytworzyło się i wciąż się tworzy wiele nowych prądów. Częściej niż w Europie kultura powszechna to również kultura „wysoka”. Ta demokratyczność, otwartość na każde nowe przejawy ludzkiej twórczości, ludzkiej aktywności sprzyja powstawaniu nowych, ciekawych prądów i dokonań, niemieszczących się w ustalonych kanonach. Życie artystyczne, duchowe jest przez to bogatsze, bardziej odpowiadające potrzebom współczesnych ludzi. Jazz może być tak samo wyrafinowany, wysmakowany, wysublimowany jak muzyka klasyczna itd. Awangardowe nurty mają takie same możliwości zaistnienia i oddziaływania na odbiorców jak prądy powstałe w przeszłości, a dziś stanowiące kanon. Nie przypadkowo świat zafascynował się kulturą anglojęzyczną. Tak właściwie w XX wieku, a zwłaszcza w jego drugiej połowie motorami kultury, zwłaszcza tej nie elitarnej, nie arystokratycznej, nie konwencjonalnej, wyzwalającej się z nadmiernego zakorzenienia w historii, ogólnie dostępnej, były USA i Wielka Brytania. W krajach tych stała się rzecz niezwykła, wcześniej niemająca miejsca: kultura powszechna, egalitarna w znacznej części osiągnęła bardzo wysoki poziom. Zatarł się wyraźny rozdział między kulturą tzw. wysoką a kulturą powszechną. Mogło to nastąpić w społeczeństwach rozwiniętych cywilizacyjnie, otwartych, w których wysoki poziom dojrzałości, artystycznego wyrobienia nie ograniczał się tylko do wąskich elit, w których odbiorcami kultury wysokiej, wyrafinowanej, wysublimowanej stały się szerokie rzesze odbiorców.
Nie należy zapominać o przeszłości, zaniedbywać starych dokonań, trzeba czerpać z dorobku poprzednich pokoleń, ale jednocześnie trzeba otwierać się na potrzeby, upodobania współczesnych ludzi. Każdy ma prawo do próby kreowania „nowego”. Takie podejście do twórczości, liberalizacja w każdej dziedzinie życia ludzkiego, prawo każdego do szukania szczęścia, sensu życia na „własną rękę”- to cecha charakterystyczna nowoczesnej, ucywilizowanej społeczności Ameryki.
Oczywiście są nurty bardziej lub mniej komercyjne, przeznaczone dla różnego bardziej lub mniej wyrobionego odbiorcy. Każdy nurt ma prawo zaistnieć. W Europie z uwagi na jej historyczne uwarunkowania, historyczny wielki dorobek, na tworzenie się kultury przez wieki istnieje większa siła przyzwyczajenia, większa nostalgia za tym co przeszłe, mniejsza otwartość na to co nowe, wyraźniejszy podział na kulturę elit i kulturę mas, większa podejrzliwość elit na nowo rodzące się, często początkowo nieudolnie prądy. Prawie wszystko co nowe jest uważane za „podkasane”. Jest akceptowana nawet szmira, taka jak choćby niektóre dziełka operetkowe, jeśli tylko ma ona historyczne źródła. Jest akceptowany i ceniony folklor ukształtowany w przeszłości, natomiast folklor tworzony dzisiaj nie jest tolerowany, jest traktowany jako przejaw niskich gustów mas, niegodny uwagi, a nawet godny pogardy. Paradoksalnie taki konserwatyzm występuje tym silniej im silniej dana społeczność jest cywilizacyjnie zapóźniona.
Europa stała się dziś skostniała, ociężała, egoistyczna, zadufana, napuszona, niemająca wizji przyszłości. Zapatrzona w swoją historię, w swój dorobek nie zauważa, że dziś w niektórych dziedzinach zostaje w tyle za innymi ziemskimi regionami Dziś w różnych rejonach świata życie społeczne, kulturalne, jest bardzo bogate. Społeczeństwa USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Australii albo składają się z ludzi pochodzących z różnych kultur albo miały szerokie kontakty ze społeczeństwami i kulturami z różnych częściach świata. Sztuka choć bardziej liberalna jest tam na bardzo wysokim poziomie, mniej napuszona, bardziej dostępna, obejmuje szerszy wachlarz form przystających do mentalności i potrzeb współczesnych społeczności.
Paradoksalnie, słyszy się często różne wrogo nastawione do USA wypowiedzi, bardzo krytycznie ocenia się amerykańskie społeczeństwo, jego kulturę itp., jednocześnie korzysta się bezceremonialnie, a nawet bez umiaru z amerykańskich dokonań i to dokonań w każdej dziedzinie, począwszy od osiągnięć naukowych, skończywszy na prądach i produktach sztuki, kultury, rozrywki. Jak to się stało, że w czasie gdy komunistyczne władze starały się zohydzić wszystko co zachodnie, a zwłaszcza wszystko co amerykańskie, społeczeństwo nasze, a przynajmniej duża jego część było pro zachodnie i bardzo proamerykańskie, tęskniło za amerykańską wolnością, za amerykańskimi standardami, amerykańską kulturą, Ameryka uosabiała w jego oczach wszystko co w świecie najlepsze, a dziś, gdy już nie ma antyzachodniej i antyamerykańskiej propagandy często słyszy się antyamerykańskie głosy. Dawniej to co zachodnioeuropejskie i amerykańskie jawiło się jako wspólne, dziś jest odbierane w wielu przypadkach rozdzielnie.
Zaczynami, siłami napędowymi rozwoju i przełomu cywilizacyjnego i kulturalnego świata, które dokonały się za życia naszego pokolenia były USA i Anglia. Dokonało się to oczywiście na bazie cywilizacyjnego i kulturowego dorobku Europy w minionych wiekach. Anglicy i Amerykanie zdominowali w XX wieku świat we wszystkich sferach człowieczego życia: w nauce, technice, kulturze , sztuce. Tak naprawdę Europa kontynentalna podąża dziś z tyłu już utartymi przez Amerykanów i Anglików szlakami.
Ambasady różnych krajów organizują akcję propagujące ich kraje, języki, kulturę itp. Ambasady: angielska i amerykańska nie muszą prowadzić takich akcji. Kultury tych krajów są u nas znane i obecne bez akcji. Nasycenie amerykańską i angielską kulturą, sztuką jest duże. Wypełnia ona umysły zwłaszcza młodych ludzi samoczynnie, bezwiednie. Nawet u osób, które deklarują swoją antyamerykańskość czy antyangielskość zainteresowanie kulturą tych państw jest większe niż zainteresowanie innymi kulturami. Wywołuje to frustracje innych społeczeństw, takich jak np. francuskie, które utraciło rolę kulturalnego przywództwa, którą miało jeszcze w IXX wieku.
W wielkim kraju takim jak USA nawet twórczość niszowa ma rację bytu, jest tylu jej zwolenników i odbiorców, że uprawiając ją można egzystować i funkcjonować zawodowo. W krajach małych nisze są tak małe, jest w nich tak mało osób, że często można w nich funkcjonować jedynie dla własnej przyjemności i satysfakcji.
Jest też wiele złych zjawisk, które powstały w Ameryce i które dotarły również i do nas. Wszechogarniające: komercja, reklamiarstwo, brak umiaru w oferowaniu produktów, idei, domokrąstwo, przekonywanie na ulicy nawet do religii.
Moja krytyka skostnienia kultury Europy kontynentalnej jest trochę przekorna, Europa nie ma się czego wstydzić. To tutaj powstawała bogata kultura, jej sztuka fascynowała ludzi w innych częściach świata i stała się bazą dla wielu światowych nurtów twórczości. Jednym z tego przejawów jest choćby to, że przez wieki ukształtowane zostały przez Europejczyków instrumenty o kunsztownym brzmieniu, takie jak fortepian, skrzypce, flet i wiele innych. (Choć i na prostych instrumentach też można wyrazić głębię muzycznej wrażliwości i dojrzałości).
Europa jest dziedziczką świata antycznego, świata helleńskiego, hellenistycznego, łacińskiego, judeo- chrześcijańskiego. Przez wieki ukształtowała się tu bogata kultura, która stała się bazą kultury współczesnej Europy, Ameryki, Australii, Nowej Zelandii. Promieniuje ona na inne obszary świata i wchodzi w symbiozy z innymi kulturami. Te jej korzenie i bogactwo, „dostojeństwo” są niewątpliwie jej atutem, ale są też jej obciążeniem.
Prawdopodobnie to przewodzenie cywilizacyjne i kulturowe Wielkiej Brytanii i USA i świeżość kultury i sztuki zrodziło się w wyniku, w przypadku Wielkiej Brytanii posiadania wielkiego imperium, a w przypadku USA zagospodarowywania dziewiczych cywilizacyjnie terenów a także czerpania z bogactwa kultur i talentów ludzi którzy napłynęli do USA z całego świata.



Na bezrobociu, marzec 1997 r.

O społeczeństwach USA, Kanady, Australii.

Społeczeństwa tych krajów to mieszanina ludzi różnych ras, ludzi pochodzących z różnych kultur. Społeczeństwa USA i Kanady nie obarczone znamionami historycznej przeszłości musiały stawić czoła wyzwaniom życia w dziewiczych terenach. Ameryka to naturalne laboratorium budowania od podstaw życia gospodarczego, społecznego, tworzenia nowej kultury współżycia. Wolność, brak biurokracji na początku drogi budowania amerykańskich społeczeństw, brak silnych ograniczeń, ortodoksyjnych i utopijnych idei wyzwoliły przedsiębiorczość Amerykanów, spowodowały szybki rozwój społeczeństw, rozwój różnych sfer życia. Nie odbywało się to gładko, bez trudności, bez konfliktów, bez nikczemności przypisanej rodzajowi ludzkiemu. Amerykanie to przecież ten sam gatunek istot zwanych ludźmi jaki występuje w pozostałych częściach ziemskiego świata. Jednak tu w Ameryce różnego typu procesy przebiegają szybciej. Ameryka dziś przoduje, jest motorem napędowym światowych procesów, postępu, rozwoju światowej gospodarki, kultury, sztuki, nowoczesnych sposobów myślenia. Mieszanka ludzi z całego świata wymusiła szybkie zmiany mentalne i szybsze niż gdzie indziej dochodzenie do tolerancji, akceptacji różnorakich inności i nie tylko pozbycie się uprzedzeń: rasowych, narodowych, religijnych ale też akceptacji różnorodności w kulturze, sztuce i innych sferach życia.
Nie wpadając zbytnio w tony europejskiej pychy, przyznać chyba trzeba i docenić to, że na dzisiejszy, cywilizacyjny stan świata, na ukształtowanie się współczesnej ogólnoświatowej świadomości niebagatelny a chyba i największy wpływ miały procesy zachodzące w Europie i później w Ameryce Północnej i że USA, Kanada i Europa przyczyniły się w wielkim stopniu do wyedukowania współczesnych społeczeństw całego świata; poprzez edukowanie przedstawicieli tych społeczeństw w swoich szkołach i uczelniach, a przede wszystkim poprzez upowszechnianie dzięki nowoczesnej, rozwiniętej komunikacji swoich osiągnięć w różnych dziedzinach: nauki, techniki, sztuki, filozofii i innych nauk społecznych i upowszechnianie wypracowanego u siebie stanu społecznego zorganizowania i społecznej świadomości.



Na bezrobociu, marzec 1997 r.
Funkcjonujące stereotypy.

U nas utarła się opinia, że społeczeństwa Wschodniej Europy, w tym społeczeństwo polskie są bardzo gościnne, spontaniczne i dla innych życzliwe a społeczeństwa zachodnie zamknięte, samolubne, zimne, wyrachowane, mniej kontaktowe. Z tą opinią nie mogę się zgodzić. Przekonałem się, że jest to opinia nieprawdziwa i niesprawiedliwa. Ludzie wszędzie na świecie są do siebie podobni (mają ludzką naturę), lubią być razem w grupach, lubią się spotykać, poznawać nawzajem. Może to tylko przybierać różne formy. Na Zachodzie nie spotykają się może przy tak suto jak u nas zastawionych stołach, ale to nie znaczy, że są sobkami, że są mniej od nas towarzyscy. Będąc ostatnio przez rok u siostry w Kanadzie doznawałem od ludzi dużo życzliwości i to w każdym miejscu. Kanada okazała się krajem wolnym, spokojnym, przyjaznym. Spokój przypominał mi biedne, ale również spokojne lata dzieciństwa i młodości spędzone w Polsce. Dzisiaj nasz kraj chyba przoduje obok niektórych krajów byłego ZSRR w komercji, gonitwie, w ego izmach. Powiedzenie „wolna amerykanka” jest chyba zbyt łagodnym do określenia tej naszej dzisiejszej rzeczywistości. Relacje między ludźmi na ulicach, w miejscach publicznych, które zdołałem poznać w Kanadzie bardziej odpowiadają mi niż te w Polsce. Relacje te są mniej pretensjonalne, bardziej wyluzowane, spontaniczne a przede wszystkim bardziej otwarte. Między obcymi, nieznanymi osobami szybciej dochodzi do nawiązania serdecznych kontaktów. Społeczeństwo kanadyjskie jest nowoczesne, pozbawione zachowań stereotypowych, wyuczonych. Ludzie są względem siebie bardziej życzliwi, pomagają sobie nawzajem, mniej jest egoizmów, podejrzliwości czy wręcz wrogości jak to zdarza się często u nas w Polsce. Kanada i Polska znajdują się po prostu na innych etapach cywilizacyjnego rozwoju. Po powrocie z Kanady do Polski jeszcze wyraźniej zobaczyłem brak kultury w naszych publicznych miejscach, biurach, instytucjach, a zwłaszcza na naszych drogach. Tam wszyscy ułatwiają sobie wzajemnie przemieszczanie. Przepisy są jakby dodatkiem, przede wszystkim liczy się kultura i wzajemna życzliwość. U nas zarówno kierowcy jak i piesi są wzajemnie nieżyczliwi. Kierowcy u nas „są bardzo muzykalni”, co i rusz trąbią na siebie, na pieszych i rowerzystów. Jadąc rowerem czuję się u nas jak intruz, który ma czelność korzystać z publicznych dróg. i przeszkadzać właścicielom mercedesów i innych drogich samochodów. Nagminne jest złorzeczenie na woźniców furmanek, nawet, jeśli poruszają się oni po bocznych lub wiejskich drogach, gdzie przecież są bardziej u siebie niż kierowcy- goście. Pełno jest chamstwa i nietolerancji, przeceniania własnej nieomylności. Paradoksalnie przyzwyczajeni w komunizmie do łamania prawa i zasad w różnych dziedzinach życia, na drogach jesteśmy bezwzględni w egzekwowaniu swoich, często domniemanych praw, nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi, jednocześnie sami utrudniamy sobie nawzajem poruszanie się.


'font-size:8.0pt;mso-bidi-font-size:10.0pt'> 

ministrem finansów Krzakiem a prowadzącym sieć kantorów wymiany walut Grobelnym. W osłupienie wprawiły mnie wtedy opinie o Grobelnym, które zewsząd słyszałem po audycji. Oceniano go, jako wiarygodnego eksperta, praktyka, wręcz wybitnego fachowca od finansów, natomiast o byłym ministrze Krzaku mówiono, że przy Grobelnym wypadł blado, jego wywody były nieprzekonujące, że nie zna się zupełnie na finansach, że dał się zapędzić w przysłowiowy kozi róg. Do czego doprowadziła Grobelnego jego wybitna wiedza i wybitne działania finansisty okazało się niebawem. W wielu wypadkach tupet, cynizm, cwaniactwo, bezwzględność w wyrażaniu swojej opinii, kategoryczność sądów mylone są z inteligencją i z wybitną osobowością.




Potrzeba od czasu do czasu trochę syntezy.

Dobrze, gdy w dyskusjach, z poziomu analiz staramy się przejść od czasu do czasu na poziom ogólności, syntezy. Trudno dyskutuje się z osobami, które zamykają się w swoich myślowych światach, czasami bardzo hermetycznie, które traktują swoje myślenie, poglądy i wyznawane wartości i ich hierarchię za jedynie słuszne, jedynie możliwe.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz