Notatki:
1994b – 1997a
Funkcjonujące
stereotypy
Na bezrobociu, marzec 1994 r.
Już od 11 miesięcy
szukam pracy.
Już od 11 miesięcy szukam pracy. Mnóstwo wizyt w
zakładach pracy, instytucjach, mnóstwo złożonych i wysłanych pocztą ofert nie przyniosło
żadnego rezultatu. Poszukiwanie pracy przez czterdziestolatka to przysłowiowe
„bicie głową w mur”. Jestem wypalony, tracę nadzieję.
Często przyjmujący do pracy stosują jakieś dziwaczne
kryteria, oczekują od przesłuchiwanych wypowiedzi i postaw w stylu dawnych,
socjalistycznych przodowników pracy i jednocześnie cwaniactwa, deklaracji, że
pracę, sprawy firmy będzie się traktować ponad moralność, są schematyczni,
przyuczeni do nowych schematów i idei, są butni, zarozumiali, zadufani.
Deklaracje, nawet te najbardziej górnolotne, nieprawdopodobne, kosmiczne, są
dla nich bardziej przekonujące niż te świadczące o rzetelności i zdrowym
rozsądku. Nic dziwnego, że gospodarka, życie publiczne są opanowane przez
cwaniaków, egoistów, aferzystów, że jest w nich tyle zła. Wątpię, aby
doprowadziło to do harmonijnego rozwoju, do sukcesów w gospodarce, do sukcesów
kraju.
Na bezrobociu, wrzesień 1994 r.
Psychiczne
dołki.
Przez ostatnie cztery miesiące pracowałem, jako
sprzedawca- akwizytor wyrobów tekstylnych, w dziewiarskiej spółdzielni
inwalidów. Było nas akwizytorów kilku. Praca była uciążliwa i mało płatna, to
jednak wreszcie przerwała okres niemocy w szukaniu zatrudnienia. Jeździliśmy
parami: akwizytor z kierowcą, samochodem dostawczym załadowanym wyrobami
spółdzielni na dwu, trzy dniowe wyprawy w Polskę. Spaliśmy w samochodach.
Ponieważ wyroby były nie konkurencyjne cenowo w stosunku do sprowadzanych z
zagranicy, rozprowadzanie ich wymagało dużego wysiłku i determinacji, dotarcia
do bardzo dużej ilości hurtowni i sklepów. Aż dziwne, że udawało nam się po
trochu „poupychać” towar. Wyjazdy odbywały się jeden po drugim, praktycznie bez
wypoczynku, nic więc dziwnego, że wśród akwizytorów była duża rotacja. W czasie
kolejnej wyprawy, przy wyskakiwaniu z „paki” towarowej samochodu, zerwałem
niestety ścięgno Achillesa w prawej nodze i miałem przez miesiąc założony gips,
byłem unieruchomiony. I znów jestem bezczynny. Wydawało mi się, że jestem
psychicznie dość silny, odporny na przeciwności, że mam charakter bardziej
stoicki i cyniczny niż sentymentalny i histeryczny, to jednak czuję, że „siada”
mi psychika, że jestem w psychicznym dołku i że ten dołek przekłada się na moje
fizyczne samopoczucie i na moje zachowania. Coraz wyraźniej czuję związek
między samopoczuciem psychicznym a fizycznym stanem organizmu. Niedobre cechy
charakteru, lęki, w stanie depresyjnym zwielokrotniły swą moc. Świadomość tego
stanu zupełnie nie ma znaczenia, nie pomaga w powrocie do normalności, depresja
jest od niej silniejsza, jest chorobliwa. Radość z mającego nastąpić w grudniu
wyjazdu do siostry, do Kanady zakłóca obawa, czy zdążę się pozbierać, czy nie
będę w tym stanie depresji ciężarem dla niej i dla jej rodziny. Mam nadzieję,
że radosne, pozytywne zdarzenia i bodźce spowodują szybkie wyjście z dołka.
Frustracje
młodzieży.
Wydaje się, że obecnie młodzież jest w trudnej
sytuacji. Na jej oczach cywilizacja dokonuje wielkiego przełomu. Walą się stare
systemy wartości. Nowe nie wypełniają całej po nich pustki. Obroną przed
pustką, przed wyalienowaniem ze świata staje się totalne zatracenie w
teraźniejszości, w chwili, w tym, co namacalne, co można przeżyć intensywnie,
całym sobą, swoim ciałem, swoim duchem- w seksie, w agresywnej muzyce. „Nowe”,
nową muzykę tworzy się po drodze, praktycznie cały czas grając z kumplami, cały
czas będąc w ekstazie. Śmiesznym chyba musi im się wydawać twórca, który tworzy
utwór w ciszy, miesiącami rozmyślając, poszukując notując nuty na papierze,
ciągle tworząc nowe jego fragmenty i ulepszając już napisane. Młodzi chcą być
samodzielni, chcą prawa do samodzielnego myślenia i życia. Zaznaczają swoją
samodzielność, poprzez bycie innymi, bycie inaczej. Chcą mieć siłę przebicia,
chcą być przebojowi za wszelką cenę. Zagłuszają swoje rozdarcie neurotycznym
hałasem. Porozumiewają się poprzez hałas. Nie umieją być ze sobą w ciszy, w
spokoju, w milczeniu.
Europizm,
racjonalizm, konserwatyzm, europocentryzm. - Moje refleksje po powrocie z Kanady.
W Europie są dość popularne dwa przeciwstawne poglądy
odnoszące się do wolności i nowoczesność współczesnego człowieka i
społeczeństwa. Oba podejścia łączy duża doza pychy.
W niektórych krajach Europy wolność jest dość
powszechnie utożsamiana ze świeckością, racjonalizmem i laicyzmem. Fetyszyzuje
się myślenie laickie i nadaje mu wyłączność na miano myślenia nowoczesnego, a
wyłączność może łatwo stać się ortodoksją. Nie można ograniczać wolności
jedynie do świeckości. Można starać się przekonywać do swoich poglądów, można
starać się oddziaływać na innych, poprzez np. edukację, nie wolno jednak
narzucać swojej wizji wolności i nowoczesności metodami arbitralnymi, bo wtedy
taka wolność redukowana do laickości staje się „wolnością” zniewoloną.
Racjonalizm i transcendentalizm powinny pokojowo współistnieć, ich zwolennicy
nie powinni się zwalczać.
Innym poglądem jest pogląd europocentryczny, którego
zwolennicy głoszą, że jedynie to, co europejskie i jednocześnie konserwatywne
jest godne ludzkiej uwagi. Odrzucanie wszystkiego, co w Europie i na świecie
nowe, to bezsens. Wg niektórych osób najlepiej byłoby gdyby były raz na zawsze
ustalone kanony, gdyby wzorce człowieka i kultury ukształtowane w Europie w
minionych epokach, trwały już do końca trwania rodzaju ludzkiego. Fobie wobec
procesów rozwoju, wobec rozszerzania, pogłębiania zastanych kanonów
filozoficznych, estetycznych, kulturowych, wobec nowych systemów wartości,
bagatelizowanie znaczenia innych światowych cywilizacji i kultur nie służą
postępowi i światowej integracji.
O opiniach o USA.
Słyszę coraz częściej dziwne, bardzo krytyczne głosy
dotyczące USA i amerykańskiego społeczeństwa. Niektórzy uważają Amerykanów za
barbarzyńców, a przecież USA jest najbardziej zaawansowanym cywilizacyjnie
krajem, a Nowy Jork jest uważany przez wielu za intelektualną, artystyczną i
duchową stolica świata. Niektórzy młodzi ludzie mają też, co najmniej
rozdwojoną jaźń. Korzystają z dorobku cywilizacyjnego, którego motorem jest
USA, korzystają namiętnie z dorobku amerykańskiej kultury, z produktów
amerykańskiej sztuki, jednocześnie głoszą, powtarzają jak papugi za niektórymi
politykami i publicystami, że amerykańskie społeczeństwo jest prymitywne a
kultura amerykańska miałka i podkasana. Słyszy się też pejoratywne określanie
USA, jako żandarma świata. Tak Ameryka jest żandarmem świata i chwała jej za
to, przynajmniej ona w przeciwieństwie do innych tchórzliwych państw nie jest
obojętna na dziejące się w świecie krzywdy ludzi, grup i społeczeństw.
Na bezrobociu, luty 1997 r.
O otwartości
społeczeństw.
Społeczeństwa amerykańskie, kanadyjskie i
australijskie są otwarte na wszystkich, którzy przybywają do ich krajów po to
by tam rozpocząć nowe życie, niezależnie skąd przybywają, jakimi są obarczeni
tradycjami, wierzeniami itp. Ta otwartość jest w tych krajach bardziej
naturalna niż na innych kontynentach, gdzie podziały etniczne, religijne,
narodowe ukształtowały się na przestrzeni wieków. Społeczeństwa wymienionych
krajów tworzyły się z ludności przybywającej tam stosunkowo od niedawna i
tworzą się tak do dziś. Nowi osadnicy są tam czymś bardziej normalnym niż np. w
Europie. To sprzyjało i sprzyja tworzeniu się tolerancji, akceptacji
odmienności, tym bardziej, że nowo napływający to ludzie zafascynowani jakością
życia w tych krajach, to ludzie z reguły odważni, przedsiębiorczy, niebojący
się nowych wyzwań, otwarci i gotowi na integrację, chcący wtopić się w
społeczeństwa nowych ojczyzn, chcący stać się Amerykanami, Kanadyjczykami,
Australijczykami i przyjąć ich systemy wartości. Rozwój tych krajów oparty jest
na wolności różnorodności. Kraje te są silne wolnością i różnorodnością.
Wszyscy mieszkańcy tych krajów, którzy przybyli z różnych części świata czują
się pełnowartościowymi obywatelami, nawet ci mniej zaradni i odważni, a kraje
te korzystają z ich pracy, kultury, a nawet z mentalności. Niezależnie od
różnych sposobów myślenia, przyzwyczajeń a nawet poziomu rozwoju
intelektualnego, każdy może odnaleźć swoje miejsce w społeczeństwie. Edukacja i
dostosowywanie się do funkcjonowania w społeczeństwie nowoczesnym dokonuje się
drogą naturalną i nie są narzucane. Ambicje i przykład innych współmieszkańców,
łatwość dostępu do dóbr kultury powodują szybkie wzrastanie w społeczną tkankę.
Życie w tych krajach tworzyło się na dziewiczym terenie od
podstaw. Bieżące potrzeby, pragmatyzm wyznaczały myślenie i działania. W życiu
społecznym, w kulturze, w sztuce nie liczyły się wcześniejsze dokonania,
utrwalone podziały. Sztukę tworzono spontanicznie, od podstaw i w tym tworzeniu
była symbioza tkwiących w ludziach kolonizujących kontynent różnych
przyzwyczajeń, folkloru i tradycji ludzi, przywiezionych z różnych części
świata, z Irlandii, z Afryki i z innych krajów i obszarów. Nie było utrwalonych
podziałów sztuki na rodzaje, gatunki i utrwalonych, założonych z góry opinii,
które z nich reprezentują sztukę elitarną, a które plebejską, które
reprezentują sztukę wysoką a które niską. Przydatność sztuki i jej oceny
dokonywały się na bieżąco według autentycznych jakościowych kryteriów a nie
według sztucznie kreowanych, tradycyjnych podziałów
W Ameryce nacje są zmieszane, przynajmniej w miastach.
W Europie każda nacja ma jakąś swoją Ziemię, jakiś obszar, który tradycyjnie do
niej należał. Dlatego integracja społeczeństw w Europie jest trudniejsza,
konflikty etniczne groźniejsze, tym bardziej że każdy skrawek ziemi jest już
wykorzystany, gęstość zaludnienia duża. Tak jak na wsi każdy jej mieszkaniec
dba o swoją miedzę, tak każda nacja dba o swoje terytorium. Amerykanie są bardziej
zintegrowani. Ameryka jest mniej zrutynizowana, bardziej praktyczna,
komercyjna, mniej skomplikowana ideowo, politycznie itp. Jest nastawiona na
sukces. Jest otwarta na różne prądy, na różnych ludzi, na różne zamieszkujące
ją nacje. Pod tym względem Europa jest w tyle. Europejczycy nie lubią obcych na
swym terytorium. Europa natomiast chyba więcej wie o świecie zewnętrznym,
zwłaszcza o swych byłych koloniach, ale nie tylko o nich, więcej informacji o
świecie dociera do zwykłych ludzi. Wie również więcej o Ameryce niż Ameryka o
Europie. Ameryka może być bardziej samowystarczalna. Ameryka ma bogactwo kultur
i społeczności u siebie. Europa jest bogata mozaiką odrębnych nacji, Ameryka
jest bogata mozaiką ludzi, ludzi różnych ras i narodowości. W Ameryce ścierają
się, przenikają i egzystują na miejscu różne kultury, zwyczaje, dając w
rezultacie nowe wartości. W Europie jest to utrudnione, potrzebna jest tu
intensywna komunikacja i współpraca między narodami. Dzisiejsza Ameryka jest
bardziej dojrzała w sferze stosunków między ludźmi różnych ras, narodowości,
wyznających różną religię. Liczy się przede wszystkim jednostka, osoba, to, co
sobą reprezentuje, nie liczy się jej pochodzenie, nie ma tu ksenofobi,
uprzedzeń. Dzisiejsza Europa z kolei jest bardziej dojrzała i wyczulona w
sferze społecznej sprawiedliwości, jest mniej komercyjna, koniunkturalna, wciąż
jeszcze cenione są w niej wartości humanizmu. Europa stara się by komercja nie
zawładnęła całkowicie życiem społeczeństw, by z kolei komercja i parcie do sukcesu
za wszelką cenę nie zniewalały, by nie wyrzucały jednostek poza społeczny
nawias, by nie odbierały im godności. Europejskie państwa starają się rozwijać
równomiernie, całościowo, starają się nie dopuszczać do powstawania enklaw
biedy, dbają o wszystkich swych obywateli.
Wolność
jednostek nie jest jedyną liczącą się wartością, liczy się również ich godność.
Brak samodzielności, czy możliwości do aktywności nie
powinien wykluczać jednostek ze społeczeństwa, nie powinien odbierać im prawa
do korzystania ze wspólnego dorobku. W Ameryce jest więcej komercji, w Europie
jest więcej ksenofobi.
Są różne rodzaje tolerancji, tolerancja może dotyczyć
różnych sfer życia, różnych spraw. W miarę rozwoju jednostek i społeczeństw
tolerancją obejmowane są coraz to nowe obszary zjawisk i zachowań, tolerancja
staje się coraz pełniejsza i coraz powszechniejsza. Tolerancja społeczna wobec
nowo przybywających jednostek i grup, które łatwiej poddają się integracji z
nowym środowiskiem jest łatwiejsza od tolerancji wobec przybywających jednostek
czy etnicznych lub religijnych społeczności, które takiej integracji są oporne,
którym potrzebny jest tylko nowy obszar zamieszkania, przestrzeń życiowa, które
tworzą w kraju do którego przybyli enklawy czy getta z własnymi zwyczajami,
prawami, które jednocześnie ignorują prawa i wartości wyznawane przez
gospodarzy.
Na bezrobociu, luty 1997 r.
O podejściach do
kultury, sztuki. W obronie dobrej opinii o społeczeństwach nieeuropejskich.
Daje się zauważyć, że znacznie większa część społeczności
dzisiejszej Europy Kontynentalnej posiada większą inercję, większe skostnienie,
mniejszą otwartość na to, co nowe i na to, co inne, co ma swe źródła w innych
kulturach, niż społeczności Ameryki i Wielkiej Brytanii, Australii. W Europie
dużo trudniej jest przebić się z nowymi trendami w sztuce.. Przyzwyczajenia są
tu silne. Tradycja przytłacza teraźniejszość, jest więcej konwencji, pozorów,
arystokratycznych konwenansów, operowych sztuczności, społecznych, towarzyskich
zakazów. Istnieje tu podział na kulturę, sztukę elitarną i masową. Kultura
egalitarna jest uważana za niższą, podrzędną. W Ameryce nie istnieją ustalone,
sztywne podziały na kulturę „wyższą” i „niższą”, na prądy w sztuce cenione
bardziej lub mniej. Wszystkie prądy, wszyscy twórcy mają takie same szanse.
Istnieją obok siebie prądy bardziej lub mniej masowe. Liczy się poziom,
profesjonalizm bardziej niż to do jakich kategorii, nurtów można produkt
kultury, sztuki zaliczyć. Obok sztuk tradycyjnych. wytworzyło się i wciąż się
tworzy wiele nowych prądów. Częściej niż w Europie kultura powszechna to
również kultura „wysoka”. Ta demokratyczność, otwartość na każde nowe przejawy
ludzkiej twórczości, ludzkiej aktywności sprzyja powstawaniu nowych, ciekawych
prądów i dokonań, niemieszczących się w ustalonych kanonach. Życie artystyczne,
duchowe jest przez to bogatsze, bardziej odpowiadające potrzebom współczesnych
ludzi. Jazz może być tak samo wyrafinowany, wysmakowany, wysublimowany jak
muzyka klasyczna itd. Awangardowe nurty mają takie same możliwości zaistnienia
i oddziaływania na odbiorców jak prądy powstałe w przeszłości, a dziś
stanowiące kanon. Nie przypadkowo świat zafascynował się kulturą anglojęzyczną.
Tak właściwie w XX wieku, a zwłaszcza w jego drugiej połowie motorami kultury,
zwłaszcza tej nie elitarnej, nie arystokratycznej, nie konwencjonalnej,
wyzwalającej się z nadmiernego zakorzenienia w historii, ogólnie dostępnej,
były USA i Wielka Brytania. W krajach tych stała się rzecz niezwykła, wcześniej
niemająca miejsca: kultura powszechna, egalitarna w znacznej części osiągnęła
bardzo wysoki poziom. Zatarł się wyraźny rozdział między kulturą tzw. wysoką a
kulturą powszechną. Mogło to nastąpić w społeczeństwach rozwiniętych
cywilizacyjnie, otwartych, w których wysoki poziom dojrzałości, artystycznego
wyrobienia nie ograniczał się tylko do wąskich elit, w których odbiorcami
kultury wysokiej, wyrafinowanej, wysublimowanej stały się szerokie rzesze
odbiorców.
Nie należy zapominać o przeszłości, zaniedbywać
starych dokonań, trzeba czerpać z dorobku poprzednich pokoleń, ale jednocześnie
trzeba otwierać się na potrzeby, upodobania współczesnych ludzi. Każdy ma prawo
do próby kreowania „nowego”. Takie podejście do twórczości, liberalizacja w
każdej dziedzinie życia ludzkiego, prawo każdego do szukania szczęścia, sensu
życia na „własną rękę”- to cecha charakterystyczna nowoczesnej, ucywilizowanej
społeczności Ameryki.
Oczywiście są nurty bardziej lub mniej komercyjne,
przeznaczone dla różnego bardziej lub mniej wyrobionego odbiorcy. Każdy nurt ma
prawo zaistnieć. W Europie z uwagi na jej historyczne uwarunkowania,
historyczny wielki dorobek, na tworzenie się kultury przez wieki istnieje
większa siła przyzwyczajenia, większa nostalgia za tym co przeszłe, mniejsza
otwartość na to co nowe, wyraźniejszy podział na kulturę elit i kulturę mas,
większa podejrzliwość elit na nowo rodzące się, często początkowo nieudolnie
prądy. Prawie wszystko co nowe jest uważane za „podkasane”. Jest akceptowana
nawet szmira, taka jak choćby niektóre dziełka operetkowe, jeśli tylko ma ona
historyczne źródła. Jest akceptowany i ceniony folklor ukształtowany w
przeszłości, natomiast folklor tworzony dzisiaj nie jest tolerowany, jest
traktowany jako przejaw niskich gustów mas, niegodny uwagi, a nawet godny
pogardy. Paradoksalnie taki konserwatyzm występuje tym silniej im silniej dana
społeczność jest cywilizacyjnie zapóźniona.
Europa stała się dziś skostniała, ociężała,
egoistyczna, zadufana, napuszona, niemająca wizji przyszłości. Zapatrzona w
swoją historię, w swój dorobek nie zauważa, że dziś w niektórych dziedzinach
zostaje w tyle za innymi ziemskimi regionami Dziś w różnych rejonach świata
życie społeczne, kulturalne, jest bardzo bogate. Społeczeństwa USA, Kanady,
Wielkiej Brytanii, Australii albo składają się z ludzi pochodzących z różnych
kultur albo miały szerokie kontakty ze społeczeństwami i kulturami z różnych
częściach świata. Sztuka choć bardziej liberalna jest tam na bardzo wysokim
poziomie, mniej napuszona, bardziej dostępna, obejmuje szerszy wachlarz form
przystających do mentalności i potrzeb współczesnych społeczności.
Paradoksalnie, słyszy się często różne wrogo
nastawione do USA wypowiedzi, bardzo krytycznie ocenia się amerykańskie
społeczeństwo, jego kulturę itp., jednocześnie korzysta się bezceremonialnie, a
nawet bez umiaru z amerykańskich dokonań i to dokonań w każdej dziedzinie,
począwszy od osiągnięć naukowych, skończywszy na prądach i produktach sztuki,
kultury, rozrywki. Jak to się stało, że w czasie gdy komunistyczne władze
starały się zohydzić wszystko co zachodnie, a zwłaszcza wszystko co
amerykańskie, społeczeństwo nasze, a przynajmniej duża jego część było pro
zachodnie i bardzo proamerykańskie, tęskniło za amerykańską wolnością, za
amerykańskimi standardami, amerykańską kulturą, Ameryka uosabiała w jego oczach
wszystko co w świecie najlepsze, a dziś, gdy już nie ma antyzachodniej i
antyamerykańskiej propagandy często słyszy się antyamerykańskie głosy. Dawniej
to co zachodnioeuropejskie i amerykańskie jawiło się jako wspólne, dziś jest
odbierane w wielu przypadkach rozdzielnie.
Zaczynami, siłami napędowymi rozwoju i przełomu
cywilizacyjnego i kulturalnego świata, które dokonały się za życia naszego
pokolenia były USA i Anglia. Dokonało się to oczywiście na bazie
cywilizacyjnego i kulturowego dorobku Europy w minionych wiekach. Anglicy i
Amerykanie zdominowali w XX wieku świat we wszystkich sferach człowieczego
życia: w nauce, technice, kulturze , sztuce. Tak naprawdę Europa kontynentalna
podąża dziś z tyłu już utartymi przez Amerykanów i Anglików szlakami.
Ambasady różnych krajów organizują akcję propagujące
ich kraje, języki, kulturę itp. Ambasady: angielska i amerykańska nie muszą
prowadzić takich akcji. Kultury tych krajów są u nas znane i obecne bez akcji.
Nasycenie amerykańską i angielską kulturą, sztuką jest duże. Wypełnia ona
umysły zwłaszcza młodych ludzi samoczynnie, bezwiednie. Nawet u osób, które
deklarują swoją antyamerykańskość czy antyangielskość zainteresowanie kulturą
tych państw jest większe niż zainteresowanie innymi kulturami. Wywołuje to
frustracje innych społeczeństw, takich jak np. francuskie, które utraciło rolę
kulturalnego przywództwa, którą miało jeszcze w IXX wieku.
W wielkim kraju takim jak USA nawet twórczość niszowa
ma rację bytu, jest tylu jej zwolenników i odbiorców, że uprawiając ją można
egzystować i funkcjonować zawodowo. W krajach małych nisze są tak małe, jest w
nich tak mało osób, że często można w nich funkcjonować jedynie dla własnej
przyjemności i satysfakcji.
Jest też wiele złych zjawisk, które powstały w Ameryce
i które dotarły również i do nas. Wszechogarniające: komercja, reklamiarstwo,
brak umiaru w oferowaniu produktów, idei, domokrąstwo, przekonywanie na ulicy
nawet do religii.
Moja krytyka skostnienia kultury Europy kontynentalnej
jest trochę przekorna, Europa nie ma się czego wstydzić. To tutaj powstawała
bogata kultura, jej sztuka fascynowała ludzi w innych częściach świata i stała
się bazą dla wielu światowych nurtów twórczości. Jednym z tego przejawów jest
choćby to, że przez wieki ukształtowane zostały przez Europejczyków instrumenty
o kunsztownym brzmieniu, takie jak fortepian, skrzypce, flet i wiele innych.
(Choć i na prostych instrumentach też można wyrazić głębię muzycznej
wrażliwości i dojrzałości).
Europa jest dziedziczką świata antycznego, świata
helleńskiego, hellenistycznego, łacińskiego, judeo- chrześcijańskiego. Przez
wieki ukształtowała się tu bogata kultura, która stała się bazą kultury
współczesnej Europy, Ameryki, Australii, Nowej Zelandii. Promieniuje ona na
inne obszary świata i wchodzi w symbiozy z innymi kulturami. Te jej korzenie i
bogactwo, „dostojeństwo” są niewątpliwie jej atutem, ale są też jej
obciążeniem.
Prawdopodobnie to przewodzenie cywilizacyjne i
kulturowe Wielkiej Brytanii i USA i świeżość kultury i sztuki zrodziło się w
wyniku, w przypadku Wielkiej Brytanii posiadania wielkiego imperium, a w
przypadku USA zagospodarowywania dziewiczych cywilizacyjnie terenów a także
czerpania z bogactwa kultur i talentów ludzi którzy napłynęli do USA z całego
świata.
Na bezrobociu, marzec 1997 r.
O społeczeństwach
USA, Kanady, Australii.
Społeczeństwa tych krajów to mieszanina ludzi różnych
ras, ludzi pochodzących z różnych kultur. Społeczeństwa USA i Kanady nie
obarczone znamionami historycznej przeszłości musiały stawić czoła wyzwaniom
życia w dziewiczych terenach. Ameryka to naturalne laboratorium budowania od
podstaw życia gospodarczego, społecznego, tworzenia nowej kultury współżycia.
Wolność, brak biurokracji na początku drogi budowania amerykańskich
społeczeństw, brak silnych ograniczeń, ortodoksyjnych i utopijnych idei
wyzwoliły przedsiębiorczość Amerykanów, spowodowały szybki rozwój społeczeństw,
rozwój różnych sfer życia. Nie odbywało się to gładko, bez trudności, bez
konfliktów, bez nikczemności przypisanej rodzajowi ludzkiemu. Amerykanie to
przecież ten sam gatunek istot zwanych ludźmi jaki występuje w pozostałych
częściach ziemskiego świata. Jednak tu w Ameryce różnego typu procesy
przebiegają szybciej. Ameryka dziś przoduje, jest motorem napędowym światowych
procesów, postępu, rozwoju światowej gospodarki, kultury, sztuki, nowoczesnych
sposobów myślenia. Mieszanka ludzi z całego świata wymusiła szybkie zmiany
mentalne i szybsze niż gdzie indziej dochodzenie do tolerancji, akceptacji
różnorakich inności i nie tylko pozbycie się uprzedzeń: rasowych, narodowych,
religijnych ale też akceptacji różnorodności w kulturze, sztuce i innych
sferach życia.
Nie wpadając zbytnio w tony europejskiej pychy,
przyznać chyba trzeba i docenić to, że na dzisiejszy, cywilizacyjny stan
świata, na ukształtowanie się współczesnej ogólnoświatowej świadomości
niebagatelny a chyba i największy wpływ miały procesy zachodzące w Europie i
później w Ameryce Północnej i że USA, Kanada i Europa przyczyniły się w wielkim
stopniu do wyedukowania współczesnych społeczeństw całego świata; poprzez
edukowanie przedstawicieli tych społeczeństw w swoich szkołach i uczelniach, a
przede wszystkim poprzez upowszechnianie dzięki nowoczesnej, rozwiniętej
komunikacji swoich osiągnięć w różnych dziedzinach: nauki, techniki, sztuki,
filozofii i innych nauk społecznych i upowszechnianie wypracowanego u siebie
stanu społecznego zorganizowania i społecznej świadomości.
Na bezrobociu, marzec 1997 r.
Funkcjonujące
stereotypy.
U nas utarła się opinia, że społeczeństwa Wschodniej
Europy, w tym społeczeństwo polskie są bardzo gościnne, spontaniczne i dla
innych życzliwe a społeczeństwa zachodnie zamknięte, samolubne, zimne,
wyrachowane, mniej kontaktowe. Z tą opinią nie mogę się zgodzić. Przekonałem
się, że jest to opinia nieprawdziwa i niesprawiedliwa. Ludzie wszędzie na
świecie są do siebie podobni (mają ludzką naturę), lubią być razem w grupach,
lubią się spotykać, poznawać nawzajem. Może to tylko przybierać różne formy. Na
Zachodzie nie spotykają się może przy tak suto jak u nas zastawionych stołach,
ale to nie znaczy, że są sobkami, że są mniej od nas towarzyscy. Będąc ostatnio
przez rok u siostry w Kanadzie doznawałem od ludzi dużo życzliwości i to w
każdym miejscu. Kanada okazała się krajem wolnym, spokojnym, przyjaznym. Spokój
przypominał mi biedne, ale również spokojne lata dzieciństwa i młodości
spędzone w Polsce. Dzisiaj nasz kraj chyba przoduje obok niektórych krajów
byłego ZSRR w komercji, gonitwie, w ego izmach. Powiedzenie „wolna amerykanka”
jest chyba zbyt łagodnym do określenia tej naszej dzisiejszej rzeczywistości.
Relacje między ludźmi na ulicach, w miejscach publicznych, które zdołałem
poznać w Kanadzie bardziej odpowiadają mi niż te w Polsce. Relacje te są mniej
pretensjonalne, bardziej wyluzowane, spontaniczne a przede wszystkim bardziej
otwarte. Między obcymi, nieznanymi osobami szybciej dochodzi do nawiązania
serdecznych kontaktów. Społeczeństwo kanadyjskie jest nowoczesne, pozbawione
zachowań stereotypowych, wyuczonych. Ludzie są względem siebie bardziej
życzliwi, pomagają sobie nawzajem, mniej jest egoizmów, podejrzliwości czy
wręcz wrogości jak to zdarza się często u nas w Polsce. Kanada i Polska
znajdują się po prostu na innych etapach cywilizacyjnego rozwoju. Po powrocie z
Kanady do Polski jeszcze wyraźniej zobaczyłem brak kultury w naszych
publicznych miejscach, biurach, instytucjach, a zwłaszcza na naszych drogach.
Tam wszyscy ułatwiają sobie wzajemnie przemieszczanie. Przepisy są jakby
dodatkiem, przede wszystkim liczy się kultura i wzajemna życzliwość. U nas
zarówno kierowcy jak i piesi są wzajemnie nieżyczliwi. Kierowcy u nas „są
bardzo muzykalni”, co i rusz trąbią na siebie, na pieszych i rowerzystów. Jadąc
rowerem czuję się u nas jak intruz, który ma czelność korzystać z publicznych
dróg. i przeszkadzać właścicielom mercedesów i innych drogich samochodów.
Nagminne jest złorzeczenie na woźniców furmanek, nawet, jeśli poruszają się oni
po bocznych lub wiejskich drogach, gdzie przecież są bardziej u siebie niż
kierowcy- goście. Pełno jest chamstwa i nietolerancji, przeceniania własnej
nieomylności. Paradoksalnie przyzwyczajeni w komunizmie do łamania prawa i zasad
w różnych dziedzinach życia, na drogach jesteśmy bezwzględni w egzekwowaniu
swoich, często domniemanych praw, nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi, jednocześnie
sami utrudniamy sobie nawzajem poruszanie się.
ministrem finansów Krzakiem a prowadzącym sieć kantorów wymiany walut Grobelnym. W osłupienie wprawiły mnie wtedy opinie o Grobelnym, które zewsząd słyszałem po audycji. Oceniano go, jako wiarygodnego eksperta, praktyka, wręcz wybitnego fachowca od finansów, natomiast o byłym ministrze Krzaku mówiono, że przy Grobelnym wypadł blado, jego wywody były nieprzekonujące, że nie zna się zupełnie na finansach, że dał się zapędzić w przysłowiowy kozi róg. Do czego doprowadziła Grobelnego jego wybitna wiedza i wybitne działania finansisty okazało się niebawem. W wielu wypadkach tupet, cynizm, cwaniactwo, bezwzględność w wyrażaniu swojej opinii, kategoryczność sądów mylone są z inteligencją i z wybitną osobowością.
Potrzeba od czasu do czasu trochę syntezy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz