Notatki: 1997 d
O emancypacji.
Na bezrobociu, wrzesień
1997 r.
Integracji wspólnot ponadnarodowych nie powinna towarzyszyć
dezintegracja wspólnot państwowych.
Integrowanie
się ludzi we wspólnoty od tych najmniejszych do tych największych jest ich naturalną
egzystencjalną i psychologiczną potrzebą. Wraz z cywilizacyjnym rozwojem
potrzebowaliśmy integracji w coraz większe wspólnoty. Dziś potrzebujemy już
integracji globalnej. Wszystkich mieszkańców Ziemi traktujemy jako jedną wielką
wspólnotę. We wspólnotach, ludzie są w stanie przeciwstawić się zagrożeniom i
rozwijać swoje „człowieczeństwo”, swój duchowy i intelektualny wymiar
egzystencji. Dlatego działania anty-integracyjne, anty-wspólnotowe, usuwające
międzyludzką solidarność i współodpowiedzialność, eliminujące więzi
międzyludzkie i między grupowe są zagrożeniem dla trwania nie tylko
poszczególnych wspólnot, ale i indywidualnych osób (także tych, którym wydaje
się, że znakomicie sobie w świecie radzą), a także zagrożeniem redukowania i
ograniczania rozwoju wspólnot i całej ludzkości w różnych aspektach
egzystencji, fizycznym, duchowym, intelektualnym, moralnym itd.
Integrowaniu
się na poziomach wielkich, ponadnarodowych wspólnot czy integrowaniu globalnemu
nie musi i nie powinna towarzyszyć dezintegracja na poziomach: narodowym i
małych społeczności. Wektory rozwoju i integracji tych wielkich i tych małych
mogą i powinny być sobie „przyjazne”, mogą i powinny się wzmacniać. Wielkie
wspólnoty mogą być silne siłą tych małych i odwrotnie.
Niestety
polityka gospodarcza i społeczna w naszym kraju zupełnie ignoruje potrzebę
integracji społeczności naszego państwa. Jeśli idea integracji europejskiej ma
godne i należne miejsce w myśleniu i dążeniach władz państwowych i rządzących elit
to integrację i ludzką solidarność na szczeblu krajowym traktuje się po
macoszemu lub zupełnie lekceważy.
Na bezrobociu, wrzesień 1997 r.
Era Wodnika.
Przed laty
można było usłyszeć, przeczytać przepowiednie, że nadchodząca era Wodnika
przyniesie rozwój, uspokojenie życia społecznego, że na Ziemi zapanuje pokój,
wzajemne zrozumienie i międzyludzka solidarność. Niestety to, co się dzieje
obecnie jest przeciwieństwem tej wizji. Doczekaliśmy się wywyższenia wartości:
komercji, posiadania i bogacenia się za wszelką cenę. Są w zaniku lub są
cenione przez coraz węższe kręgi takie wartości jak społeczna solidarność,
życzliwość, współczucie. Liczą się: bogactwo, posiadanie władzy (choćby
niewielkiej) nad innymi, blichtr. Zapanował niespotykany dotąd wyścig ludzi do
sukcesu, do pozyskiwania dóbr materialnych za wszelką cenę. Komercjalizacja
jest wszechogarniająca. Zatracane są tak mozolnie przez wieki tworzone wartości
humanizmu. Ludzie się „odczłowieczają”, stają się automatami biegnącymi po
sukces, po władzę, po sławę, po bogactwo, nie rozglądając się, nie bacząc na
innych, a nawet tych innych depcząc. Zatracili inne wartości, zatracili
„ludzkie” odruchy i zachowania. Serce, życzliwość, to dla nich frajerstwo. Typ
„komercjusza” to typ przeciwstawny typowi artysty i typowi humanisty? Takie
wartości jak wolność, poszukiwanie, chęć zrozumienia natury i ludzi, otwartość
zarówno na to, co tradycyjne, jak i na to co nowatorskie, na to co inne, na
różnorodność, są mu obce.
Na bezrobociu, wrzesień 1997 r.
...”Byt
kształtuje świadomość”...
Warunki życia
wspólnot wpływają na ludzkie zachowania. Im trudniejsze warunki egzystencji
całej wspólnoty tym widoczniejsze są zachowania egoistyczne. W warunkach
zagrożeń wydobywane są z ludzkiej natury zachowania egoistyczne i często podłe,
nieliczące się z innymi członkami wspólnoty, zostaje zamrożone nasze
człowieczeństwo. Mamy liczne przykłady upadku ludzkiej moralności w warunkach
istnienia biedy, głodu, w warunkach niewoli, zewnętrznych represji, np. w
obozach koncentracyjnych itp.
W naszych
firmach, urzędach, instytucjach aż nadto widoczne są takie egoistyczne, a nawet
podłe zachowania. Tworzą się kręgi, koterie, w których kształtowane są wspólne,
jednorodne dla wszystkich członków, wygodne sposoby myślenia, w których
wspólnota interesów zabija indywidualność i myślenie w kategoriach ogółu.
Na bezrobociu, wrzesień
1997 r.
Rozczarowanie
i poniżenie milionów Polek i Polaków.
Przyznaję, że
jeszcze niedawno ja również byłem przekonany, że liberalna wolność
gospodarowania jest konieczna do tego, by gospodarka mogła rozwijać się szybko,
by można było zmniejszać dystans, jaki dzieli naszą gospodarkę od gospodarek
rozwiniętych. Dziś moje poglądy dotyczące ekonomii są już znacznie mniej
liberalne. Żyjąc w PRL-u tęskniliśmy do normalności, do upadku komunizmu, do
życia wg standardów cywilizacyjnego, rozwiniętego świata. Niestety radość,
która towarzyszyła nam zaraz po upadku komunizmu z upływem lat przeradza się w
coraz większą frustrację. Rzeczywistość pokomunistyczna okazała się równie, a
może jeszcze bardziej ponura i irytująca niż np. ta w środkowym PRL-u. Tworzące
się i kształtujące: demokracja i kapitalizm okazały się dla milionów obywateli
naszego kraju nieprzyjazne. Z całą mocą i bezwzględnością ujawniło się zło
początkowego okresu budowy ustroju kapitalistycznego. Miliony Polaków
przeżywają potworne rozczarowanie. Ludzie czują się poniżeni brakiem pracy,
niskimi zarobkami, stosunkami panującymi w miejscach pracy, traktowaniem przez
pracodawców, urzędników, polityków, czują się zagrożeni utratą pracy,
mieszkania, rosnącą przestępczością. Wszechogarniające: pazerność, egoizm,
cwaniactwo, brak podstawowych, pozytywnych uczuć i zachowań wśród coraz
liczniejszych rzesz rodaków budzą przerażenie. Takie pozytywne wartości jak
solidarność, wrażliwość, otwartość są w odwrocie, ustępują pysze, egoizmowi.
Brak suwerenności, ograniczanie wolności przez komunistyczną władzę zostało
zastąpione ograniczeniem wolności przez współobywateli, przez pracodawców
(polskich i zagranicznych), a przede wszystkim zostało zastąpione brakiem prawa
do ludzkiej godności.
Wolność
musi iść w parze z godnością. Wolność bez poczucia godności jest niewiele
warta, tak właściwie nie jest wolnością prawdziwą, jest wolnością pozorną.
Jeśli coś, co jest nazywane wolnością nie jest odczute od wewnątrz, wolnością
nie jest.
Być może na
takie kształtowanie się naszej demokracji i nowego systemu gospodarczego ma
wpływ to, że przemiany ustrojowe w naszym kraju nałożyły się na przemiany
dokonujące się we współczesnym świecie. Świat również wszedł w przyśpieszoną
fazę przemian. Trudności nasze w transformacji zostały pogłębione przez trendy
przemian w świecie. Jednak nic nie usprawiedliwia morza głupoty i podłości
zalewających nasz kraj, tych odziedziczonych po socjalizmie i tych nowo
nabytych. Jeśli warunkiem wystarczającym, a często koniecznym do tego żeby
osiągnąć sukces w jakiejkolwiek dziedzinie życia jest działanie niemoralne,
cyniczne, często przestępcze to trudno się dziwić milionom zwykłych obywateli,
u których pozostały choćby resztki przyzwoitości i moralności, że są u kresu
psychicznej wytrzymałości i że są podatni na różnego typu populistyczne hasła,
że są wodzeni przez prymitywnych lub cynicznych graczy.
Ustrój
komunistyczny był ustrojem nieludzkim, pochłonął wiele ofiar. Dokonywano w imię
jego budowy i jego rozwoju wiele zbrodni. Jednak wydaje się, że w niektórych
długich okresach trwania PRL-u względny udział osób zadowolonych z życia, czy
nawet szczęśliwych w całej społecznej populacji był znacznie większy niż udział
takich zadowolonych osób w czasie budowania i trwania wolnej już Polski. Ludzie
w PRL-u doznawali zewnętrznej opresji ze strony komunistycznej partii i
komunistycznego państwa, ale było w nich więcej optymizmu, nadziei, wzajemnego
zainteresowania i wzajemnej życzliwości. Społeczeństwo dawniej żyło biednie,
ale było bardziej zintegrowane, żyło we wspólnotach, rodzinach, więcej było
wspólnego przeżywania, wspólnych imprez, zabaw, wycieczek itd., więcej
współodczuwania. Prawdopodobnie nie było to zasługą ustroju, lecz specyfiki życia
w całej ówczesnej Europie. Dziś żyjemy osobno, pędząc po pieniądze, władzę,
sławę, pozycję zawodową. Miliony osób nie ma pracy. Całe rodziny utrzymują się
z emerytur swoich seniorów.
Niektórzy tzw.
„mądrzy ludzie” mówią, że frustracje społeczne wynikają z przesiąknięcia
społeczeństwa komunizmem i z nieumiejętności dokonania zmian w myśleniu. Wydaje
mi się, że bardziej te zaszłości uwidaczniają się wśród elit politycznych,
biznesowych, kulturalnych niż wśród zwykłych ludzi. Denerwują mnie komentarze socjologów,
politologów, różnych innych specjalistów, ekspertów, tak łatwo zrzucających
niezadowolenie społeczne na karb komunistycznej mentalności, szukających zawile
przyczyn w przeszłości, a przecież główne przyczyny są widoczne „gołym okiem”.
To właśnie ci, którzy chcą, by wszyscy wbrew swoim doświadczeniom i odczuciom
wyrażali swe zadowolenie z istniejącej teraz rzeczywistości są przesiąknięci
komunistycznymi, dyktatorskimi zwyczajami, chcą dyktować ludziom, co jest dla
nich dobre a co złe. Skoro całe społeczeństwo jest posądzane o przesiąknięcie
komunizmem, to tym samym dotyczy to również elit gospodarczo- politycznych.
Moim zdaniem to one bardziej od pozostałej części społeczeństwa tkwią mentalnie
w minionym ustroju. To mentalność elit jest podobna do mentalności dawnych
działaczy PZPR. Buta, polityczna hucpa, sobiepaństwo, poczucie nie
zastępowalności, okazywanie, że od nich zależą losy innych, poczucie tego, że
szacunek i poważanie należą im się nie za prawdziwe umiejętności i zasługi, ale
z urzędu i zajmowanych pozycji, egoizm, uwikłanie w układy, sitwy, to cechy
elit a nie społecznych dołów.
Dla wielu kraj
nasz jest ojczyzną wyrodną, nie tylko niedbającą o nich, ale wręcz poniżającą,
skorumpowaną, mafijną awanturnicą, dla wielu RP jest kontynuatorką PRL-u. Dla
tej części społeczeństwa, która żyje w nędzy i poniżeniu obojętnym jest to czy
wyzyskuje ją i poniża wąska grupa osób związanych z autorytarną władzą, czy też
wyzyskują ją oligarchowie, czy coraz szersza grupa pół czy ćwierć oligarchów i
osoby z establishmentu gospodarczego i politycznego. Liczy się stopień nędzy i
upokorzeń.
Na bezrobociu, wrzesień 1997 r.
Rodzaje
zniewoleń.
Gdy żyliśmy w
państwie komunistycznym byliśmy zdeterminowani, chcieliśmy upadku
komunistycznego ustroju. Mieliśmy piękne wizje przyszłego demokratycznego
państwa, państwa przyjaznego wszystkim jego obywatelom. Oczywiście zdawaliśmy
sobie sprawę, że budowanie takiego państwa nie będzie łatwe, że konieczne
będzie pokonywanie wielkich, różnorakich trudności, ale wierzyliśmy, że będzie
to możliwe, przy zachowaniu społecznego solidaryzmu, przy zachowaniu godności
wszystkich obywateli. Niestety nasze wizje były wyidealizowane, życzeniowe.
Oczywiście nie żałujemy naszych pragnień i naszych anty reżimowych działań,
cieszymy się z upadku komunistycznego ustroju i za nim nie tęsknimy. Oczywiście,
jako społeczeństwo mamy osiągnięcia. Odzyskaliśmy sfery wolności, wolności
słowa, wolności zrzeszania się itd. Niestety pojawiły się również nowego
rodzaju zniewolenia, zniewolenie komercją, przede wszystkim zniewolenie biedą i
społeczną niesprawiedliwością. Zniewolenia państwowe, partyjne zostały
zastąpione zniewoleniami jednych obywateli przez drugich, nie przebiegłych
przez cwanych, idealistów przez cyników, uczciwych przez szalbierzy,
nieprzekupnych przez skorumpowanych, mających własne zdanie przez konformistów,
uczciwych grup i społeczności przez koterie i mafie. Ogromne rozwarstwienie
spowodowane tylko w części różnicami w aktywności zawodowej czy społecznej
jednostek, przestępstwa gospodarcze, mafie, korupcja to dziś powszedni
krajobraz społecznego życia.
O autostopie.
Kiedyś można było żyć za friko
Auto-stopem podróżować, oddając kierowcom za podwózkę dobre słowo.
Dziś podróżować musisz swoją bryką.
Albo mieć hajc, bez hajcu nikt ci przemieścić się nie pomoże.
Życie do hajcu dzisiaj można streścić, od życia bryka wyceniona drożej.
Na bezrobociu, wrzesień
1997 r.
O
emancypacji.
Im na wyższym
stopniu rozwoju są istoty żywe, tym w większym stopniu dzielą się one sobą i
swoimi dobrami materialnymi i „przed duchowymi” z innymi osobnikami.
Człowiek
różni się od zwierząt (a przynajmniej powinien) między innymi tym, że ogranicza
swoje „ego” na rzecz innych, dzieli się z innymi i dba o innych, a przewaga
fizyczna przestaje być wartością dominującą.
Silniejsze
zwierzęta dominują nad słabszymi, większe, sprytniejsze gatunki wypierają
słabsze bardziej bezbronne. Silne samce dominują nad słabszymi samicami
(znacznie rzadziej silne samice nad słabszymi samcami). Społeczności ludzkie
wraz z rozwojem nabierają coraz więcej cech „człowieczych” odróżniających je od
świata zwierząt. Wydawałoby się, że im bardziej rozwinięte, ucywilizowane
społeczeństwo tym mniej w nim postaw egoistycznych, tym mniej dominacji, tym
mniejsze znaczenie mają przewagi siły, sprytu itp., tym mniejsza dominacja
mężczyzn nad kobietami. Jednak do społeczeństw idealnych, całkiem „ludzkich”
(”boskich”) jeszcze daleka droga. Społeczeństwa dążą co prawda do coraz
lepszej, coraz skuteczniejszej ochrony słabszych ustanawiając odpowiednie,
obowiązujące wszystkich prawo, jednak egoizm wciąż tryumfuje, opory przed
utratą dominacji, przywilejów wciąż są silne i skuteczne. Nierówności w życiu
ludzi przyjmują czasem bardziej drastyczne, bardziej wyrafinowane i bezwzględne
formy niż w świecie zwierząt, często wynikają z bezinteresownej typowo ludzkiej
zawiści. Dominacje siły fizycznej, sprytu zostały zamienione przez innego
rodzaju przejawy „ego”, przez układy, wykorzystywanie władzy, dostęp do władzy,
dóbr, tworzenie korzystnego dla siebie prawa, korzystnej interpretacji prawa
itp. itd. W dalszym ciągu istnieje męski szowinizm, postawy przewodników stada,
silny opór mężczyzn przed dążeniem kobiet do zapewnienia sobie równości w
różnych sferach ludzkiego życia. Stowarzyszenia kobiet, działania emancypantek
są wyszydzane, zresztą nie tylko przez konserwatywnych mężczyzn, również przez
konserwatywne kobiety. Argumentami na rzecz dominacji mężczyzn w życiu
publicznym, politycznym, zawodowym itp. są: tradycja, prawa przyrody
obserwowane i przejmowane ze świata zwierząt.
Szczególnie
trudna, często tragiczna jest sytuacja kobiet w społeczeństwach zacofanych,
gdzie nierówności są jeszcze sankcjonowane i utrwalane przez przyjęte tam
wierzenia, religie.
Czy przyjmowane
wierzenia, religie są odzwierciedleniem stanu społeczeństwa, jego potrzeb,
panujących w nim społecznych relacji, czy może przyjęte religie determinują
życie społeczeństwa? Zapewne jest tak i tak. Największymi przeciwnikami
wszelkich procesów emancypacyjnych, w tym emancypacji kobiet są konserwatyści.
Powołują się oni na prawa naturalne, uwarunkowania historyczne, tradycję itp.
Uważają, że człowiek wprowadzając zmiany, własne porządki, przeciwstawia się
porządkowi naturalnemu stworzonemu przez Boga. Dziwne, ale te same osoby
powołują się też na to, że człowiek został stworzony przez Boga na swoje
podobieństwo i na to, że człowiek wyróżniony jest ze świata przyrody i ma
prawo, a nawet obowiązek zmieniać świat i czynić go sobie poddanym i
przyjaznym.
Prawa tworzone
przez człowieka mają między innymi te zadania by porządkować życie jednostek w
społeczeństwie, by wyróżnić człowieka ze świata zwierząt, nadać jego życiu
piętno „człowieczeństwa”, by bronić go przed niektórymi przejawami praw natury.
Jeśli
jakakolwiek grupa społeczna uczestniczy w życiu społecznym w sposób
pośledniejszy od innych grup, czy jest dyskryminowana, właściwym sposobem na
to, by w możliwie szybki sposób (np. w ciągu życia jednego pokolenia) zmienić
ten stan rzeczy jest ustanowienie praw wspomagających procesy wyrównywania
szans, wymuszających w społeczeństwie przemiany rzeczywiste i mentalne.
Jeśli
konserwatywnie nastawione osoby negują potrzebę ustanawiania przepisów prawa
ułatwiających i przyśpieszających procesy „uczłowieczania”, w tym procesy
emancypacji kobiet i emancypacji mniejszości takich jak choćby mniejszości
seksualne, to występują przeciw nakazowi Boga porządkowania świata na swój
sposób, nakazowi tworzenie świata ludzkiego coraz doskonalszym, przyjaznym
wszystkim ludziom, tolerancyjnym i otwartym na inności, w którym słabsi nie są
wykorzystywani i prześladowani przez silniejszych.
Tak jak świat
poddany jest przekształceniom, tak jak w przyrodzie następują ewolucje gatunków
a pojedynczy osobnicy przystosowują się również indywidualnie do zmieniającego
się otoczenia, tak samo człowiek jest poddany różnym przemianom i
dostosowaniom. Oprócz ogólnej ewolucji gatunku, obok powolnego rozciągniętego w
czasie procesu rozwojowego, na który „pracują” całe pokolenia (np. zmiany
anatomiczne), następują przekształcenia i dostosowania na który mają wpływ duże
i małe społeczności, środowiska i pojedynczy osobnicy. I tak przemiany w
sferach politycznych, społecznych, kulturowych, których autorami są same
społeczeństwa czy grupy lub ich przedstawiciele: politycy, ekonomiści, naukowcy
itd. pociągają za sobą dostosowywanie się do nich grup i jednostek. Dlatego
ludzie władzy, ludzie kultury i ludzie mający wpływ na kształtowanie się
warunków i sposobów życia społeczeństwa w różnych sferach: ekonomicznej,
prawnej, kulturowej, edukacyjnej itd. itd. powinni zdawać sobie sprawę z
ciążącej na nich wielkiej odpowiedzialności. Dzisiejsze zachowania ludzi, są
odpowiedzią na ukształtowaną dziś rzeczywistość ekonomiczną i społeczną,
etyczną, na wprowadzone zasady funkcjonowania gospodarki itd.
O emancypacji przekornie (wbrew sobie)-- próba uchwycenia sposobu myślenia
konserwatystów.
Dlaczego jest w
nas tyle pychy, dlaczego uzurpujemy sobie prawo do bycia ponad przyrodę?
Dlaczego chcemy naprawiać świat, naturę naszymi ludzkimi działaniami? Dlaczego
chcemy wyemancypować kobiety i mniejszości społeczne poprzez stanowienie
sprzyjającego temu prawa? Niech wszystko toczy się samo, niech silniejsi dominują
nad słabszymi. Dlaczego chcemy doprowadzić do tego, by kobiety i mężczyźni
wymieniali się swoimi dotychczasowymi społecznymi funkcjami? Czy kobiety mają
służyć w armiach i walczyć na frontach? (Po co ludzie mają walczyć i po co
mężczyźni mają walczyć na frontach to już inna sprawa). Czy mężczyźni mają
karmić oseski piersią? To tak jakbyśmy chcieli ingerować w życie dzikich
zwierząt i wszystkie je wytresować i udomowić.
Podsumowanie.
Celami
stanowionego prawa są miedzy innymi porządkowanie życia społecznego, strzeżenie
sprawiedliwości. Prawo odzwierciedla w jakiejś mierze aktualną mentalność
społeczeństw a zwłaszcza ich elit. Ale prawo i wprowadzane przez państwo zasady
funkcjonowania społeczeństwa a w nim grup społecznych spełniają też funkcje edukacyjne,
wychowawcze i stymulowania zachowań.
Procesy emancypacyjne towarzyszą rozwojowi i przemianom mentalnym
społeczeństw, ale też można je przyśpieszać wprowadzając odpowiednie zasady im
sprzyjające.
Paradoksalnie
przeciwnikami i przeciwniczkami emancypacji, wybijania się ponad przyrodę i
rozwoju rodzaju ludzkiego są między innymi ludzie, którzy jednocześnie
przyjmują za swoją ideę kościoła, by czynić sobie Ziemię poddaną. Nie potrafią
oni wyjrzeć z konserwy myślenia pierwotnego Widocznie dla nich czynienie Ziemi
sobie poddanej nie oznacza czynienia jej dla siebie przyjaznej.
Na bezrobociu, październik 1997r.
Potrzeba dużo
rozsądku i dobrej woli przy rozwiązywaniu nabrzmiałych problemów dotyczących
własności.
Potrzeba dużo
rozsądku i dobrej woli w rozwiązywaniu niezwykle pogmatwanych spraw dotyczących
prawa własności i dużo roztropności, by egzekwowanie tego prawa nie doprowadziło
do ludzkich nieszczęść i deptania ludzkiej godności. Oczywiście tam gdzie jest
to możliwe należy oddać dawnym właścicielom lub ich spadkobiercom zrabowane,
przejęte przez komunistyczne państwo posiadłości. Jest jednak dużo placów,
terenów, na których poczyniono dużo nakładowe inwestycje. Na niektórych
terenach, w niektórych kamienicach mieszkają lokatorzy, często tacy, których
nie stać na wynajęcie mieszkań gdzie indziej. Jeśli są to tereny, kamienice
państwowe, powiatowe, miejskie, gminne to wyjściem jest wypłacenie przez
państwo (lub jego struktury) dawnym właścicielom odszkodowań. Jest też dużo
obiektów rozbudowanych, przebudowanych, nowo wybudowanych przez nowych
właścicieli, którzy w dobrej wierze, wierząc państwu, że place i obiekty nie są
naznaczone krzywdą dawnych właścicieli nabyli je od państwa. W takich
sytuacjach państwo powinno zdobyć się na wysiłek i również wypłacić starym lub
nowym właścicielom odszkodowania (w zależności od tego, kto stanie się
właścicielem) i w przypadku zwrócenia własności dawnym właścicielom
odszkodowania za obiektów dewastację.
Jednak głoszone
przez niektóre osoby twierdzenie, że sprawiedliwość domaga się bezwzględnego,
szybkiego oddania wszystkich własności i respektowania prawa właścicieli do
pełnego nimi dysponowania np. do pełnego dysponowania własnością w postaci
kamienic, bez względu na reperkusje, dla tych, którzy w tych kamienicach
zamieszkują, nawet gdyby mieli oni zamieszkać pod mostami, bez respektowania
ich prawa do godności, do zamieszkiwania pod dachem, jest twierdzeniem
niemoralnym.
Musi być
respektowane prawo właścicieli czy spadkobierców do swych własności, czy do
własności rodowych, budowanych często przez pokolenia, jednak powinna też być
uwzględniana dzisiejsza sytuacja ekonomiczna wielkiej rzeszy ludzi. Potrzebna
jest ostrożność. i rozwaga.
Choć jest to
niezmiernie trudne i obciążające zwłaszcza dla takiego jak nasze państwa na
dorobku, ale chyba jedynie możliwe i konieczne, by państwo włączyło się nie
tylko prawnie ale materialnie w rozwiązywanie tych nabrzmiałych własnościowych
problemów, by zdobyło się na wypłacanie odszkodowań.
Punkt widzenia przeciwników
odszkodowań.
Trudno jest
zmierzyć udział zwykłych obywateli, w tym mieszkańców kamienic, ich rodziców,
dziadków w tworzeniu majątku narodowego. Tak jak właścicielom kamienic, tak
samo im należałyby się udziały lub rekompensata. Czy właściciele kamienic,
którzy z różnych powodów będąc za granicą, nie uczestniczyli w budowie
narodowego majątku po wojnie, mają zwrócić pozostałej części społeczeństwa
koszty tej budowy, czy nie powinni zwrócić kosztów budowy infrastruktury,
kosztów budowy dróg, lotnisk, sieci kolejowej, telekomunikacyjnej itp. itd. Jak
to wszystko wymierzyć? Własność prywatna jest wartością ważną, jednak nie
najważniejszą. Nie można szermować hasłami i domagać się respektowania jakiejś
wartości, w oderwaniu od wartości innych, choćby takich jak prawo do życia i
prawo do godności. To przecież nie obywatele, nie lokatorzy kamienic odebrali
je ich właścicielom. To odebrało je komunistyczne państwo.
Konkluzja
Dawnym
właścicielom, którym państwo odebrało ich własność stała się krzywda. Często
była ona ogromnie pogłębiona krzywdą moralną spowodowaną koniecznością
zamieszkiwania za granicą i niemożnością powrotu do kraju.
Rolą państwa jest, by pomóc prawnie i
materialnie w rozwiązywaniu problemów własnościowych, by znaleźć rozwiązania
godzące sprzeczne ludzkie interesy, by tereny i obiekty znalazły się w rękach
prawowitych właścicieli lub by zrekompensować im straty materialne i moralne i
by zapewnić dzisiejszym lokatorom tych obiektów godne miejsca do zamieszkania i
przede wszystkim by uchronić swych obywateli od tragedii „wyrzucania ich na
bruk”, do których niestety w naszym państwie dochodzi.
O
prawie własności c.d.
Należy
też uwzględniać reperkusje związane z II wojną światową, wywołanymi przez nią
procesami historycznymi i ogromne straty materialne i moralne polskiego państwa
i polskich obywateli. Do odszkodowań dla osób indywidualnych i podmiotów
zbiorowych, których dotknęły działania wojenne i wywołane nią procesy powinny
włączyć się państwa za nie odpowiedzialne i to do nich powinny być kierowane
roszczenia i to one powinny być zobowiązane do wypłacania odszkodowań. Problemami
tymi powinny zająć się odpowiednie agendy ONZ Unii Europejskiej.
Na bezrobociu, październik 1997 r.
Tłum, opinia
masowa.
Trzeba być
uważnym, by nie ulec bezkrytycznie różnym opiniom, szczególnie opiniom tzw.
ogółu, zwłaszcza, gdy są one negatywne, gdy mogą być niesprawiedliwe i mogą
wyrządzić komuś krzywdę. Trzeba kierować się własnymi odczuciami, analizować
problemy wg własnych kryteriów i powstrzymywać się od ferowania jednoznacznych
negatywnych ocen. Opinię publiczną można porównać do tłumu. Zarówno tłum jak i
opinia publiczna mają dużą moc oddziaływania. Mogą to być oddziaływania
pozytywne, uwznioślające, dające siłę jednostce, mogą prowadzić do pozytywnych
myśli i działań. Tłum może być przyjazny, czujemy się wtedy w nim dobrze,
zanika nasze osamotnienie, onieśmielenie, wyzwala w nas dużo energii pozytywnej
nawet, jeśli przebywanie w nim ogranicza się do wspólnej zabawy, wspólnej
rozrywki. Ale tłum i tzw. opinia publiczna mogą być też bardzo destruktywne,
niebezpieczne, mogą spowodować wiele zła. Tłum i opinia publiczna mogą być
niesprawiedliwe i przy tym bezwzględne i okrutne. Emocje tłumu mogą pozbawić
tworzących go jednostek rozsądku. Co ciekawe,
nie zawsze osoby, które wydają się pozornie jednostkami o silnym charakterze
potrafią się tłumowi, opinii zbiorowej przeciwstawić i odwrotnie osoby
wydawałoby się słabe mogą okazać się na oddziaływanie tłumu i opinii odporne i
mogą mieć w sobie dużo siły, by kierować się rozsądkiem i własnym sumieniem.
O
powszechności fobii i uprzedzeń.
Lęki i
uprzedzenia wobec inności nie są obce ludziom z kręgów inteligenckich a nawet
intelektualistom. Oczywiście lęki i uprzedzenia mogą dotyczyć różnych sfer
życia i są różne ich poziomy. Najprymitywniejsze dotyczą np. wyglądu, koloru
skóry, te mniej prymitywne mogą dotyczyć np. innych poglądów naukowych,
literackich, innego stylu uprawiania sztuki itd.
Często
uprzedzamy się do osób, które myślą inaczej niż my. Bardzo trudno jest nam
oceniać inne osoby niezależnie od ich zapatrywań, od tego czy ich poglądy są
zbieżne czy rozbieżne z naszymi.
Na bezrobociu, październik 1997r.
Skrajności.
Skrajności:
relatywizm ze zbyt daleko posuniętym zaufaniem do racjonalizmu z jednej strony
i ortodoksja połączona z fanatyzmem z drugiej strony, mogą być dla człowieka
zgubne. Relatywizm może niszczyć osobę, która się nim kieruje, może
odebrać jej poczucie szczęścia, poczucie zakotwiczenia. Wszystko dla niej może
wydawać się bezsensem. Fanatyzm połączony z totalną nietolerancją może zabić
osobę, która go „wyznaje”, ale przede wszystkim niszczy i zabija innych.
Fanatyk potrafi zabić w imię ideologii /w imię komunizmu, faszyzmu,
sprawiedliwości, religii, libertynizmu, a nawet swoiście rozumianej wolności i
dziesiątków innych idei/. Fanatyk religijny wbrew temu, co głoszą zasady
wyznawanej przez niego religii, nienawidzi ludzi którzy nie wierzą lub wierzą
inaczej. Chce uszczęśliwić innych siłą, poniżając i depcząc przy tym ich
godność. Nie toleruje nawet najmniejszych odstępstw, najmniejszych oznak
inności. Wyszukuje u innych, inaczej myślących nieistniejącego obiektywnie zła
lub wyolbrzymia je do monstrualnych rozmiarów. Chce zastępować i wyręczać Boga,
uzurpuje sobie prawo do wydawania w imię Boga wyroków. Staje się inkwizytorem.
Dla fanatyka obrzędowość staje się celem samym dla siebie, jest ważniejsza od
przykazania miłości bliźniego. Fanatycy sami siebie potrafią zadręczyć a nawet
unicestwić. Nie dążą do osiągnięcia szczęścia poprzez osiągnięcie harmonii z
otoczeniem. Chcą być męczennikami. Uważają się za prześladowanych przez innych,
nawet, gdy ci inni to osobnicy o dużej tolerancji i otwartości. Ci inni są
winni tylko dlatego, że są inni.
Na bezrobociu,
październik 1997 r.
O
krytykanctwie.
Dziwne i
niezrozumiałe są dla mnie postawy krytykujące osoby, które robią dużo
wspaniałych rzeczy dla różnych środowisk, społeczeństwa, dla bliźnich. Dość
często spotykam się np. z brakiem akceptacji, a nawet z wrogością do Marka
Kotańskiego. Wszędzie doszukuje się u niego złych intencji, czerpania własnych
korzyści. Kuriozalne są zarzuty, że osoby, które otwierają się na bliźnich,
które pomagają innym czerpią z tego osobistą satysfakcję. Zawiść, egoizm,
doszukiwanie się we wszystkim i u wszystkich negatywów to być może chęć
usprawiedliwienia własnej znieczulicy i bierności, to reakcja na własne
kompleksy, to być może zazdrość wobec osób czyniących dobro.
Na bezrobociu,
październik 1997 r.
Depresyjne
nastroje.
Czuję się
zmęczony życiem. Czuję się przegrany. Nie potrafiłem przeżyć swojego życia w
sposób w miarę normalny. Życie umknęło mi nie tak jak chciałem. Zmarnowałem
swoje życie „odkładając je ciągle na później”, „aż do grobu”. Zmarnowane
zostały potencjały: uczuć, intelektu itd. Przede wszystkim ciąży mi brak potomstwa.
Potencjały bez realizacji, to
marnotrawstwo, to poczucie niespełnienia, nieszczęścia, to przyczyna
zgorzknienia. Dużo w tym mojej winy, moich zasług, moich nieporadności i
ułomności, gamoniowatości, ale też pomogło mi w tym znakomicie
nieustabilizowane życie zawodowe, szczególnie długotrwały okres, w którym
pozostawałem bez pracy. No cóż czasu danego mi tu na Ziemi nie dane mi było,
czy może nie potrafiłem przeżyć w sposób dla mnie satysfakcjonujący,
interesujący, sensowny, nie spełniłem też typowych dla ludzi zadań. No, ale
przecież życie z sensem, z poczuciem spełnienia, szczęścia dane jest tylko
części ludzi pojawiających się na naszej planecie. Nie jestem wyjątkiem. Jest
tyle nędzy i nieszczęść na Ziemi, że ja i tak jestem uprzywilejowany. Jest jak
jest. Będzie jak będzie. Trzeba zachować stoicki, buddyjski spokój.
Na bezrobociu,
październik 1997 r.
Jeśli się ma
ułożone swoje życie, jeśli ma ono wartość, można wtedy dążyć do dalszego jego
doskonalenia.. Mamy wtedy chęć go udoskonalać, chcemy się rozwijać, szukamy
wzorców, szukamy podpowiedzi, korzystamy między innymi z książek, filmów,
spektakli teatralnych, jeśli jednak życie nasze jest nieułożone, jeśli nie
potrafiliśmy sobie go ułożyć, jeśli „przeleciało nam przez palce”, jeśli jest
mało wartościowe i nieciekawe, nie czujemy potrzeby, aby go doskonalić. Nie
można udoskonalać czegoś, czego nie ma Samo wzmacnianie potencjału na życie
godziwe i wartościowe bez dobrego życia rzeczywistego nie na wiele się przydaje
i chyba nie ma zbytniego sensu.
Na bezrobociu,
październik 1997 r.
Dzień
podobny do dnia i tak samo nijaki.
Dzień podobny
do dnia. W naszej świadomości i pamięci czas „szybko” umyka, gdy nie ma
znaczących zdarzeń. Brak wypełnienia czasu znaczącymi wydarzeniami powoduje, że
w naszej pamięci zlewa się on w czas krótki, prawie epizodyczny. „Zestarzeliśmy
się szybko”, „lata mijają jak dni”- to tylko niektóre powiedzenia, w których
wypowiadające się osoby skarżą się na monotonię i nudę naszego dorosłego,
biednego życia w Polsce, które stało się udziałem sporej części naszego społeczeństwa
Potrzeba od czasu do czasu trochę syntezy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz